Jednocześnie jednak wczesne zastosowanie odpowiedniego leczenia może pozwolić chorym normalnie funkcjonować, przynajmniej przez pewien okres.

Układ odwrócony

Jak tłumaczy Prof. dr hab. n. med. Halina Bartosik – Psujek stwardnienie rozsiane należy do grupy chorób autoimmunologicznych. – Oznacza to, że pod wpływem, nieznanego dotąd, czynnika dochodzi do takiej zmiany reakcji odpornościowych, że komórki w naszym organizmie, zamiast chronić przed różnego rodzajami szkodliwych czynników obracają się przeciwko komórkom gospodarza, w tym wypadku komórkom ośrodkowego układu nerwowego, i je niszczą – tłumaczy Prof. Halina Bartosik-Psujek.

Taka sytuacja doprowadza do uszkodzenia różnych struktur układu nerwowego – Zarówno osłonki mielinowej (jest to najbardziej typowe miejsce uszkodzenia), ale również samych komórek nerwowych zarówno w mózgowiu, jak i w rdzeniu kręgowym. Powoduje to, że 
u pacjentów pojawiają się różne objawy uszkodzenia układu nerwowego – mówi Prof. Bartosik-Psujek.

Chorzy cierpią na niedowłady
 i trudności z poruszaniem się, mają zaburzenia czucia i widzenia, mogą też pojawić się kłopoty z mową czy równowagą.

Stwardnienie rozsiane może przyjąć kilka form. Pierwszą z nich i zarazem najczęściej spotykaną jest postać rzutowo-remisyjna. To od niej najczęściej zaczyna się choroba. Charakteryzują ją okresowe rzuty czyli zaostrzenie choroby, podczas którego intensywnie pojawiają się nowe objawy neurologiczne. Potem albo po zastosowaniu leków, albo samoistnie, następuje okres remisji czyli poprawy.

U większości chorych, początkowa forma rzutowo-remisyjna przekształca się po pewnym czasie 
w postać wtórną postępującą. 
W tym przypadku cały czas dochodzą nowe objawy neurologiczne 
i stopniowo pacjent jest w gorszym stanie, a okresy poprawy albo występują znacznie rzadziej, albo przestają się pojawiać. Trzecim typem objawów jest postać postępująca pierwotnie czyli taki przebieg choroby, gdy od chwili pojawienia się pierwszych symptomów systematycznie narastają kolejne.

– Dla każdej z tych postaci stosuje się odrębny rodzaj leczenia. Najwięcej leków dostępnych jest dla pacjentów cierpiących na postać rzutowo-remisyją, jak preparaty immunomodulujące czyli takie, które zmieniają odpowiedź immunologiczną, aby dominowały reakcje obronne oraz nie dochodziło do niszczenia układu nerwowego. Leki te są skuteczne w ok. 30 procentach, ale zastosowane we wczesnym okresie choroby przynoszą najlepszy efekt. Im wcześniej zastosuje się leczenie, tym większa szansa, że objawy wycofają się całkowicie – wyjaśnia Prof. Halina Bartosik-Psujek.

W poszukiwaniu skutecznego leku

Stwardnienie rozsiane to najczęściej spotykana choroba centralnego układu nerwowego u młodych dorosłych. Zazwyczaj diagnozowana jest u ludzi między 20. a 40. rokiem życia, dlatego też często nazywana jest chorobą młodych. Więc, choć przede wszystkim jest problemem medycznym, to przez fakt, że dotyka ludzi w wieku produkcyjnym, ma wpływ na gospodarkę. Trudno się więc dziwić, że na całym świecie prowadzone są badania – zarówno nad przyczyną SM, jak i wprowadzeniem nowych, coraz skuteczniejszych leków.

Ostatnio głośno było o stworzonej przez polskich naukowców 
z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi
i oraz Uniwersytetu Jagiellońskiego eksperymentalnej terapii w plasterkach dla chorych na stwardnienie rozsiane (SM). Jej zaletą, poza skutecznością, ma być bezpieczeństwo. Z kolei pod koniec ubiegłego roku świat obiegła informacja, że naukowcom z Northwestern University, dzięki biodegradowalnym nanocząstkom, udało się powstrzymać rozwój stwardnienia rozsianego u myszy.

Nie próżnują też koncerny farmaceutyczne i firmy biotechnologiczne, zwłaszcza te specjalizujące się 
w zaawansowanych technologicznie lekach przeznaczonych dla chorych na tzw. rzadkie choroby. Ich wyniki też dają nadzieję chorym, np. badania jednego 
z leków wykazały poprawę lub stabilizację niepełnosprawności 
u 70 proc. badanych.

– SM jest chorobą neurologiczną, której terapia jest obecnie najbardziej intensywnie badanym problemem. Pojawiają się nowe leki, wiele preparatów jest obecnie na etapie prób klinicznych. Są to głównie leki dla pacjentów z postacią rzutowo-remisyjną. Prowadzone są bardzo zaawansowane badania nad kilkoma nowymi cząstkami, ale choć oczywiście będą to preparaty 
o większej skuteczności niż te dostępne teraz, to dopóki nie będziemy znać przyczyny choroby i nie będziemy mieć leku, który zadziała przyczynowo lub medykamentu, który będzie miał właściwości neuroregeneracyjne, czyli będzie mógł odbudować zniszczone komórki nerwowe, trudno mówić 
o przełomie na miarę nagrody Nobla – mówi Prof. Bartosik-Psujek.

Rzecz jasna nie oznacza to, że bardziej zaawansowane leki nie są potrzebne. Są i to bardzo. Każdy preparat, który pozwoli pacjentom normalnie żyć jest na wagę złota.

Doniesienia o nowych terapiach czy lekach mają jeszcze jedną ważną zaletę – zwiększają świadomość społeczną i wiedzę 
o SM.