Skąd wzięła się u Ciebie taka pasja do biegania?

Zanim odpowiem na to pytanie, dwa zdania wprowadzenia. Na dobre wkręciłem się w sport na piatym roku studiów. Waga wskazywała wtedy lekko ponad 100kg. Postanowiłem to zmienić. Dzięki treningom bokserskim w ciągu 5 miesięcy waga spadła do 81kg. Uzależniłem się od sportu do tego stopnia, że miewałem wyrzuty sumienia jeśli trenowałem rzadziej niż 2 razy w tygodniu.

Przygoda z bieganiem zaczęła się od kontuzji... barku. Nie mogłem boksować i dźwigać ciężarów. Chciałem znaleźć inny rodzaj aktywności, aby nie wrócić do starej wagi. Wybór padł na bieganie. Początkowo były to 3-4km co 2-3 dni. Z treningu na trening delikatnie wydłużałem dystans. To było ponad 3 lata temu.

Ile czasu poświęcasz na bieganie?

W okresie przygotowań do konkretnych zawodów biegowych są to cztery dni w tygodniu. Oprócz tego ćwiczę też na siłowni lub boksuję. Czasami zamieniam trening 
w klubie na zajęcia cross fit. W sumie jest to 
6-7 treningów tygodniowo. Po zawodach lub kiedy się do nich nie przygotowuję biegam trzy razy w tygodniu.

Jak mężczyzna pracujący w korporacji znajduje czas na systematyczne podtrzymywanie tej pasji?

Okres przed ważnymi zawodami kosztuje mnie dużo wyrzeczeń. Na siłownię chodzę przed pracą. Zazwyczaj ok 7:00 rano zaczynam trening. Wieczorem biegam. Staram się też poświęcać więcej czasu na sen i regenerację. Lubię działać według planu. Przygotowuję się i układam harmonogram treningów kilka miesięcy przed zawodami. Jakoś udaje mi się nad tym zapanować. Znajomi chyba powoli przyzwyczajają się do tego, ze przed ważnym biegiem jestem mniej aktywny towarzysko 
i ciężko mnie gdzieś wyciągnąć (śmiech). Jednak zaraz po zawodach staram się nadrobić wszystkie „zaległości”.

Czy początki były trudne?

Dokładnie nie pamiętam, czy był to aż tak ogromny wysiłek. Zaczynałem bardzo powoli, od krótkich dystansów. Poza tym przed przygodą z bieganiem trenowałem boks dwa razy 
w tygodniu i ćwiczyłem na siłowni, więc prowadziłem dość aktywny tryb życia. Do tego byłem mocno zmotywowany, żeby po kontuzji coś ze sobą robić.

Czy proces biegania związany jest również z restrykcyjną dietą?

Nie mam jakiejś specjalnej diety. Stosuję zasady, których się nauczyłem podczas zrzucania wagi. Staram się jeść 5 posiłków dziennie co 2-3 godziny oraz dbać o to by potrawy były zróżnicowane.

Tuż przed zawodami jem dużo posiłków zawierających węglowodany, przede wszystkim makarony. Po zawodach nagradzam się dobrym obiadem czasem nawet z dokładką, plus oczywiście deser.

 Jakie są Twoje największe osiągniecia?

W ciągu trzech lat, od początku przygody z bieganiem, ukończyłem sześć maratonów i pięć górskich ultramaratonów (ultramaraton - bieg na dystansie powyżej 50km). Oprócz tego dwadzieścia innych, krótszych biegów.

Najpoważniejsze zawody to ultramaraton TDS w Alpach, bieg towarzyszący Ultra-Trail du Mont-Blanc. Trasa o długości 119km wiedzie wokół masywu Mont-Blanc, z Courmayeur we Włoszech do Chamonix. Pokonanie trasy zajęło mi 32,5 godziny. Ten bieg, i, każdy ukończony ultramaraton traktuję jak zwycięstwo: Bieg Rzeźnika (80km - Bieszczady), Bieg 7 Dolin (100km - Krynica Górska), Sudecka Setka (100km - Sudety).

Co daje Ci bieganie? Czy czujesz się dzięki temu zdrowszy?

Ostatnio bieganie pozwoliło mi uwierzyć, że mogę naprawdę dużo. Potrafię biec cały dzień
i całą noc, bez snu. Pokonać 100 km nawet po górach. Wiem, że przy odpowiednim zaangażowaniu i poświęceniu mogę osiągnąć cel, który w pierwszej chwili wydaje się niemożliwy do zrealizowania.

Dzięki bieganiu i innym treningom czuję się „w formie” jak nigdy wcześniej. To oczywiste, że wyniki badań mam dużo lepsze niż z czasów otyłości (śmiech).

 Przed nami jesień i zima, czy biegasz wtedy równie aktywnie?

Tak, pora roku nie ma znaczenia. Wiadomo, że trudniej się zmotywować do wyjścia z domu, kiedy na zewnątrz pada 
i mocno wieje, ale w motywacji pomaga mi zdjęcie z czasów, gdy ważyłem ponad 100 kg.

Zimą biegam do -20 stopni. Wydaje mi się, że właśnie dzięki bieganiu podczas mrozów  zahartowałem się i od kilku lat nie choruję na grypę, czy przeziębienie, gdy jest na to sezon.

Czy swoją pasją udało Ci się kogoś zarazić?

Najbardziej cieszę się, że wciągnąłem w bieganie swoją mamę. Wkręciła się na dobre. Zaczynała od marszu przeplatanego z truchtem, żeby po dwóch latach przebiec cały maraton (42,195km). Oprócz mamy jest jeszcze kilku znajomych, którzy teraz regularnie biegają.

Jakie stawiasz sobie kolejne wyzwania?

W marcu planuję start w ultramaratonie o długości 125 km na Wyspach Kanaryjskich. Oprócz tego w planach mam również trzy inne ultramaratony w Polsce. Teraz odpoczywam po intensywnym sezonie, ale już od listopada wracam do ciężkich treningów.