RADOSŁAW KAWĘCKI, pływak specjalizujący się w stylu grzbietowym, trzykrotny mistrz świata na krótkim basenie na dystansie 200 metrów, trzykrotny mistrz Europy. Mma dopiero 25 lat, a już staje na podiach w najważniejszych światowych zawodach i mistrzostwach pływackich. Od najmłodszych lat stawia sobie cel i stara się konsekwentnie go realizować.

 

ak zaczęła się Pana przygoda ze sportem i dlaczego wybrał Pan właśnie pływanie?

Moja kariera sportowa zaczęła się w szkole podstawowej, próbowałem prawie każdego sportu. Grałem w koszykówkę, piłkę nożną, siatkówkę, piłkę ręczną, uprawiałem lekkoatletykę, ale dopiero pływanie okazało się dyscypliną, która dawała mi i daje prawdziwą satysfakcję. Uwielbiam to uczucie, kiedy kończy się ciężki trening, a ja ledwo wychodzę z wody. Mimo, że czasem jestem bardzo zmęczony treningami, wyjazdami, zawodami to ten sport daje mi prawdziwą radość i satysfakcję oraz siłę do walki o jeszcze więcej.

Czy od początku chciał Pan walczyć o wielkie wygrane, czy przyszło to dopiero z czasem?

Mój pierwszy trener zawsze mi powtarzał, żebym sobie wyznaczył indywidualny cel. Z perspektywy czasu uważam, że jest to jedna z najmądrzejszych i najcenniejszych rad, jaką może dostać młody zawodnik od trenera. Na moich pierwszych Mistrzostwach Polski zająłem 38 miejsce. Ale nie liczyło się dla mnie to, który jestem. Pojechałem tam, żeby poprawić swój rekord życiowy i to był mój cel, które udało mi się osiągnąć. Mimo że na początku nie stawałem na podium i nie zawsze byłem najlepszy nie miałem nawet chwili zwątpienia czy podjąłem dobrą decyzje, że wybrałem ten sport.

RADOSŁAW KAWĘCKI: Lepiej skupić się na jakości, a nie na ilości. Przede wszystkim trzeba obserwować swoje dziecko, ocenić, do czego ma predyspozycje, do jakiego sportu się nadaje.

 

Sport to także wiele wyrzeczeń i motywacją do zmian w życiu. Jakie zmiany musiał Pan wprowadzić u siebie, żeby sięgać po najwyższe trofea i osiągać dobre wyniki?

Od początku mojej kariery, całkowicie poświęciłem się dla sportu. Czasem musiałem zrezygnować z wyjazdów szkolnych, wakacji, ze spotkań z przyjaciółmi, bo miałem trening, obóz albo zawody. Ale właśnie to nauczyło mnie dyscypliny, wiedziałem że jeśli chcę być najlepszy muszą czasem sobie czegoś odmówić. Trenowałem od najmłodszych lat i byłem nauczony tego, że nie zawsze mogę robić to co moi rówieśnicy. W moim życiu nie było jakiś spektakularnych zmian. Wszystkie drobne poświęcenia następowały po sobie w sposób naturalny.

Sport to dla Pana obecnie praca, obowiązek, czy także przyjemność i pasja?

Sport dla mnie od początku do dnia dzisiejszego jest przede wszystkim pasją. W moim wieku nie da się pogodzić chodzenia do pracy i treningów. Każdego dnia mam dwa treningi, na pływalni spędzam kilka godzin dziennie. Całe moje życie kręci się wokół sportu, zawodów i pływania. Obecnie jest to moja praca, którą bardzo kocham i cieszę się, że mam możliwość na co dzień robić to, co jest moją prawdziwą pasją i co daje mi radość i satysfakcję.

Wielu rodziców zapisuje dzieci na mnóstwo zajęć pozalekcyjnych, ale szczególnie małe dzieci szybko się nudzą. Jak zainteresować je sportem i wybrać dla nich najlepszą dyscyplinę?

Wydaje mi się, że znużenie dzieci jest spowodowane przesytem. Lepiej skupić się na jakości, a nie na ilości. Przede wszystkim trzeba obserwować swoje dziecko, ocenić do czego ma predyspozycje, do jakiego sportu się nadaje. Ważne jest też zdanie samego dziecka, to ono najlepiej wie, co go interesuje, co mu się podoba. Do sportu nie można też dziecka zmuszać czy kazać mu spełniać niezrealizowane marzenia rodziców. Dziecko musi odkryć w sobie pasję i czasem potrzebne jest wiele prób i różnych dyscyplin, tak jak było to w moim przypadku, żeby odkryć to co naprawdę się kocha. Rodzice powinni uzbroić się w cierpliwość i dać dziecku możliwość poznania i samodzielnego wyboru dyscypliny sportowej, którą chce uprawiać.