ikt o zdrowych zmysłach nie rozumiał wówczas pojęcia izolat białka, ksylitol czy amarantus. Jadło się to, co gotowali rodzice. Mimo braku większej dbałości o figurę, w klasie była najwyżej jedna czy dwie osoby, które ważyły trochę więcej od pozostałych. Dziesięć lat później śmiało możemy stwierdzić, że aktualnie w Polsce panuje obsesja na punkcie bycia fit. Jako autorki jednego z najpopularniejszych blogów poświęconych tematyce zdrowego trybu życia, mamy stały kontakt z czytelnikami. Wśród nich jest mnóstwo bardzo młodych dziewczyn, takich właśnie piętnastolatek. Szukają pomocy, bo nie radzą sobie z samoakceptacją. Nie lubią swoich ud, brzucha, piersi. Przesyłają nam zdjęcia modelek fitness z kratką na brzuchu, pytając, jak mogą osiągnąć taki wygląd.

Siłownie wyrastają jak grzyby po deszczu, z półek krzyczą książki i poradniki, które mają z nas uczynić Herkulesów. Powinniśmy jeść bez glutenu, bez laktozy albo wegańsko, trenować crossfit, jogę i robić interwały. Może się wydawać, że ciężko jest się odnaleźć w tym natłoku dietetyczno-treningowych informacji, zwłaszcza osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę ze sportem. I właśnie do takich osób my chciałybyśmy trafiać. Jednym z naszych celów jest zachęcenie tych, którzy uznali, że sport nie jest dla nich. Udowadniamy czytelnikom, że normalne podejście do tematu również może uczynić cię zdrowszym. Nie trzeba wiedzieć czym jest komosa albo teff, aby cieszyć się zdrowiem i smukłą sylwetką.

Swoją przygodę zaczęłyśmy w 2012r. Wtedy też powstał nasz blog, który stał się dla nas przepustką. Założyłyśmy go... z nudów. Pochodzimy z małej i hermetycznej miejscowości, Kamień Pomorski, gdzie musisz znaleźć sobie konkretne zajęcie jeśli nie chcesz zwariować. Początkowo pisałyśmy o wszystkim, zaczynając od stylizacji, a kończąc na recenzowaniu miejsc. Zdjęcia robiłyśmy najtańszym aparatem cyfrowym albo telefonem. Po pewnym czasie stwierdziłyśmy jednak, że powinnyśmy oddać się temu, co od zawsze było naszą pasją. Od dziecka bowiem uprawiałyśmy przeróżne sporty.

Pierwszym sportem, z którym miałyśmy kontakt było pływanie na żaglówkach. Pasją zaraził nas tata, który miał w tej dziedzinie osiągnięcia. Później gra w koszykówkę i bieganie. Od zawsze lubiłyśmy też gotować. Zaczęłyśmy więc zamieszczać w sieci nasze autorskie pomysły na niskokaloryczne dania. Dalej wszystko potoczyło się naturalnie. Czytelniczki pytały, jak radzić sobie z cellulitem, ile powinien trwać trening, co ćwiczyć na pośladki. My robiłyśmy o tym wpisy, a wejścia na stronę każdego dnia rosły. Dziś nasza działalność nabrała profesjonalnej formy. Organizujemy treningi, prowadzimy warsztaty. Aktualnie jesteśmy w trakcie pracy nad naszym pierwszym dodatkiem do magazynu sportowego, który ukaże się w styczniu w kioskach w całej Polsce.

Gdybyśmy miały zmotywować kogoś, kto chciałby wziąć się za siebie, to przede wszystkim poradziłybyśmy mu… zacząć. Najtrudniej jest powiedzieć sobie STOP i coś zmienić. Zwykle szukamy ku temu konkretnej okazji, np. początek tygodnia, miesiąca, roku. Prawda jest taka, że nie istnieje odpowiedni moment. Dobrze jest założyć sobie dziennik. W początkowej fazie pracy nad sobą to doskonała forma samokontroli. Dzięki temu czarno na białym widzimy co jemy, jak często i jak dużo. Niezwykle ważnym elementem jest ruch. Nie trzeba uprawiać wszystkich dziedzin świata. Wystarczy odkryć coś, co sprawia nam radość. Może pływanie, poranne spacery po lesie albo taniec? Warto też znaleźć sobie sprzymierzeńca w rodzinie czy wśród przyjaciół. We dwoje zawsze raźniej, a gdy jednemu podupadnie motywacja, drugie będzie go mobilizować.

Zbliża się okres świąt, co dla wielu z nas wiąże się z zapinaniem spodni na dalszy guzik. Gwiazdka to czas, kiedy mamy tendencję do przejadania się. Umiar jest najrozsądniejszym rozwiązaniem. Osobiście nie możemy się już doczekać domowych pierogów i barszczu! Z okazji świąt wszystkim czytelnikom życzymy dużo zdrowia i spokoju, a przede wszystkim wytrwałości w dążeniu do założonych sobie celów.