Od ponad 50 lat chorym ze zniszczonymi stawami biodrowymi wszczepia się protezy. I chociaż całkowita wymiana stawu biodrowego umożliwia chorym samodzielne poruszanie się, narzuca jednak sporo ograniczeń. Ich powodem jest nie anatomiczne funkcjonowanie stawu biodrowego zaopatrzonego w protezę całkowitą. Dlatego właśnie ortopedzi od lat poszukiwali rozwiązania, które odtwarzałoby naturalną budowę i funkcjonowanie stawów. Okazała się nim kapoplastyka, nazywana przez lekarzy kapą.

Jednak dopiero w początkach lat dziewięćdziesiątych ub. wieku poziom technologii obróbki metali pozwolił stworzyć „kapę” wystarczająco trwałą i odporną na ścieranie, by mogła przez wiele lat funkcjonować wewnątrz organizmu człowieka i skutecznie przenosić ogromne naciski, na jakie narażony jest staw biodrowy. Autorem stosowanego obecnie na całym świecie rozwiązania jest angielski chirurg Derek McMinn.

Operacja wykonana tą techniką polega na zastąpieniu powierzchni stycznych panewki i głowy kości udowej metalem o niskiej ścieralności. Jej niewątpliwą zaletą jest zachowanie anatomicznych warunków pracy stawu biodrowego. Spodziewany okres żywotności takiego implantu to około 30 lat. To długo, zwłaszcza, że dotychczas stosowane protezy całkowite wytrzymują co najwyżej kilkanaście lat.

Szczególną zaletą kapoplastyki jest znacznie szybszy powrót do pełnej sprawności fizycznej po zabiegu. Większość pacjentów może się samodzielnie poruszać już po 4-7 dniach, prowadzi samochód po 4 tygodniach, a zapomina o operacji po 3 miesiącach. Dlatego właśnie kapoplastyka jest szczególnie polecana dla osób młodych, które pragną powrócić nie tylko do normalnego życia, ale również do uprawiania sportu.

Różnicę między tradycyjną a nowoczesną alloplastyką stawu biodrowego doskonale oddają ich angielskie nazwy. Resurfacing to wymiana powierzchni, natomiast replacing to wymiana całkowita.

W porównaniu z metodą standardową resurfacing przynosi chorym znaczące korzyści. Przede wszystkim jest metodą znacznie mniej inwazyjną, bo założenie protezy powierzchniowej nie wymaga usunięcie głowy kości udowej czy panewki. Zabieg pozwala zachować anatomiczny układ kośćca, dzięki czemu siły i naprężenia w trakcie ruchu rozkładają się tak samo jak w zdrowym stawie. Oznacza to, że odtworzona zostaje naturalna biomechanika stawu. Pacjentowi praktycznie nie grozi ryzyko obluzowania się wszczepionej protezy. I jeszcze jedna wielka korzyść z resurfacingu – zabieg pozwala przywrócić pierwotną długość kończyny. Natomiast w przypadku powikłań daje możliwość rewizji, czyli wymiany protezy powierzchniowej na tradycyjną (całościową) endoprotezę stawu biodrowego.

Po wszczepieniu nowoczesnej protezy powierzchniowej pacjent ma pełen zakres ruchów w stawie biodrowym, można uprawiać sport, nie odczuwa braku stawu własnego, bez problemu utrzymuje równowagę. Jest w pełni sprawny i samodzielny.

Nie wszyscy jednak mogą korzystać z dobrodziejstw tej metody. Praktyka pokazuje, że na 100 pacjentów wymagających założenia protezy, jedynie u około 30 osób zmiany zwyrodnieniowe nie są na tyle daleko posunięte, że umożliwiają założenie kapy.

Ograniczeniem jest fakt, że kapa musi być osadzona na zdrowej, nie zmienionej przez osteoporozę kości. Nieprzestrzeganie tego warunku może być przyczyną złamania szyjki kości udowej, szczególnie w ciągu pierwszych 6 tygodni po operacji.

Niemniej, ze zgromadzonych przez ostatnich kilkanaście lat wynika, że powikłania po wszczepieniu nowoczesnych protez wynoszą zaledwie jeden procent.