Jak się to zaczyna?

Definicja mówi, że jest to zespół objawów zaburzeń poznawczych, behawioralnych i fizjologicznych wskazujących, że dana osoba utraciła zdolność kontrolowania picia alkoholu i kontynuuje jego spożycie pomimo negatywnych skutków. Współczesna medycyna nie nazywa tej dolegliwości nałogiem, ale uzależnieniem. U każdego chorego alkoholizm rozwija się według innego schematu. Mówimy, że to choroba wieloczynnikowa. Oznacza to, że o jej rozwoju mogą zdecydować czynniki genetyczne, społeczne, kulturowe i wiele innych. Zwykle zaczyna się od picia okazjonalnego. Potem spirala częstotliwości i ilości wypijanego alkoholu zaczyna się nakręcać. Osoba, która wpada w uzależnienie piję coraz więcej. Każdy kłopot, sytuacja stresowa jest powodem do sięgania po kolejny kieliszek. Alkohol 
staje się wygaszaczem stresów. Ponieważ po alkoholu stres łagodnieje, chętnie się po niego sięga. Nie wiadomo kiedy, picie staje się przymusem. Przestajemy się kontrolować. Zaburzeniu ulegają relacje międzyludzkie, zaniedbujemy obowiązki 
– traci się kontrolę nad życiem.

Ratunek w terapii

Do niedawna w leczeniu uzależnienia od alkoholu stosowano leki awersyjne. Dziś odchodzi się od tego, ponieważ zakazywanie picia nie jest skuteczna metodą, a tak właśnie działały leki. Nie pij, bo będziesz miał przykre dolegliwości. Poprawnie 
prowadzona terapia choroby alkoholowej ma przynieść choremu prze-
konanie, że lepiej jest nie pić, niż 
pić. Do jego świadomości musi do
trzeć prosty komunikat – nie pije, bo nie chcę. Ale, jak to zrobić.

Najlepsza metoda

W leczeniu uzależnienia od alkoholu najlepiej sprawdza się metoda behawioralno-poznawcza. Polega ona na postawieniu diagnozy osobowości i rozpoznaniu problemów z jakimi zmaga się pacjent. Mówiąc bardziej wprost – terapia uzależnienia alkoholowego polega na nauce życia bez alkoholu. Niby bardzo proste, ale jak trudne do wykonania. Trudne, bo wymagające dużego wysiłku, czasu, a przede wszystkim chęci do zmiany postaw życiowych. Żeby można było je zmienić, trzeba najpierw dowiedzieć się, co było złe. Samemu niezmiernie trudno jest poddać się autoanalizie, bo człowiek wobec siebie nigdy nie będzie obiektywny. Taką rolę obiektywnego „sędziego” ma spełnić
terapeuta.

Nie ma czasu, który określa okres terapii. Często trwa do końca życia. Wystarczy powiedzieć, że ślady działania toksycznych substancji powstających z alkoholu można znaleźć w mózgu nawet do 9 miesięcy po ostatnim piciu.