Pacjentom wydaje się dziwny i raczej trudny do opisania. Zwykle, aby go nazwać używają całej palety określeń: palący, szczypiący, skręcający, pulsujący. Lekarze klasyfikują go 
jako oporny na opioidy, bo nie reaguje na typowe leczenie przeciwbólowe. Taka jest specyfika bólu neuropatycznego, swoistej patologii dotykającej nasz układ nerwowy.

Kiedy układ działa 
przeciwko nam

Ludzie najczęściej odczuwają ból kiedy dochodzi do uszkodzenia tkanek, wtedy układ nerwowy, a dokładnie receptory wykrywają bodziec i wysyłają do mózgu komunikat o zagrożeniu. To system, którego głównym zadaniem jest chronienie nas przed zagrożeniem z otoczenia. Problem pojawia się, kiedy system „szwankuje”. – Neuropatyczny ból można porównać do choroby neurologicznej, dochodzi do uszkodzenia włókien nerwowych, w które zostaliśmy wyposażeni by ból wykrywać. Paradoksalnie system zamiast nas chronić sam generuje informacje, które są odczuwane jako ból – wyjaśnia dr Jerzy Jarosz, Kierownik Zakładu Anestezjologii i Intensywnej Terapii Centrum Onkologii.

Przyczyn powstawania tego rodzaju bólu może być kilka, ucisk na nerwy np. w wyniku rwy kulszowej, nerwobóle np. neuralgia popółpaścowa, czy wreszcie schorzenia metaboliczne, które mogą powodować uszkodzenia drobnych nerwów (polineuropatia). Każda interwencja chirurgiczna również niesie ryzyko uszkodzenia neuronów, a tym samym wystąpienia bólu neuropatycznego.

Oporny na leczenie

W medycynie leczenia bólu właśnie ten jego rodzaj jest największym problemem, często najsilniejsze leki przeciwbólowe na niewiele się zdają. –Staramy się zahamować aktywność uszkodzonych neuronów, w terapii kojarzymy najczęściej lek przeciwbólowy, np. opioid z lekiem przeciwpadaczkowym lub przeciwdepresyjnym – tłumaczy dr Jarosz. Jeśli to nie przynosi rezultatów podaje się leki znieczulające miejscowo lub zwiększone dawki opioidów dążąc jednocześnie do wyeliminowania samej przyczyny bólu – dodaje. Podczas leczenia można zastosować metody potocznie zwane blokadami, które również hamują aktywność niektórych nerwów układu współczulnego. - Kiedy zahamowanie aktywności neuronów nie przynosi efektów stosuje się metody stymulacyjne. Aktywizuje się je dzięki zastosowaniu ucisków, akupresury czy przezskórnej stymulacji elektrycznej.

Każda terapia niesie ryzyko działań ubocznych. Opioidy nie sprawdzają się w przypadku terapii długotrwałych, często powodują zaparcia. Leki przeciwdepresyjne i przeciwpadaczkowe osłabiają koncentrację wywołują senność, a stymulatory mogą powodować odrętwienia.

Polska 
w czołówce

Niestety nie jest to jednak powód do dumy, a raczej do niepokoju, ponieważ ranking dotyczy częstotliwości występowania bólu przewlekłego. Bez wątpienia należymy do społeczeństw starzejących się, a im starsze społeczeństwo tym więcej chorób przewlekłych i przewlekłego bólu. Nie da się ukryć, że to problem cywilizacyjny. - Dane statystyczne dotyczące tego zagadnienia pojawiły się między innymi w europejskiej publikacji tzw. Białej księdze w sprawie opioidów i bólu. Nie należą one do optymistycznych. Jeden na pięciu Europejczyków cierpi z powodu bólu przewlekłego, 35 proc. odczuwa ból codziennie, 25 proc. zadeklarowało, że dolegliwości bólowe, których doświadczali miały wpływ na przebieg ich pracy zawodowej, a u 16 proc. ból był na tyle silny, że chcieli umrzeć. Sam okres utrzymywania się bólu przewlekłego to średnio 7 lat – referuje dr Jarosz.

Według powyższych badań aż 27 proc. Polaków cierpi na ból przewlekły (utrzymujący się dłużej niż 3 miesiące). Należymy więc do niechlubnej czołówki. Powód? Mści się na nas niehigieniczny tryb życia w młodości. Gnębiące nas później bóle przewlekłe mają często komponenty neuropatyczne lub są po prostu bólami neuropatycznymi, najczęstsze to: bóle kręgosłupa, neuralgia popółpaścowa, bóle fantomowi czy wreszcie polineuropatia cukrzycowa, która dotyczy niestety większości chorujących na cukrzycę.