Jak udaje się Pani zachowywać pogodę ducha mimo wielu przeciwności losu, które zdarzają się na codzień w życiu?

Trudno powiedzieć w jednym zdaniu, chyba taka się już urodziłam. Zawsze byłam optymistką i w drodze przez życie pomagała mi myśl, że inni mają gorzej i nie wszystko musi mi się udawać. Poza tym zawsze staram się pamiętać, że nie tylko ja sama jestem na świecie, i że nie wszystko musi kręcić się wokół mojej osoby.

Co daje Pani radość na codzień i jednocześnie sprawia, że czuje Pani satysfakcję z życia?

Staram się bardzo dużo pracować, zresztą przez całe życie jestem bardzo aktywna. Jeśli nie mam akurat zobowiązań zawodowych, to jadę do sanatorium czy spa. Nie stosuję specjalnej diety, ale właśnie dzięki takiemu stylowi życia, udaje mi się już prawie od 30 lat utrzymywać tę samą wagę. Wiadomo, po świętach jest kilko więcej, ale potem ten nadmiar szybko znika. Poza tym mam wiele spotkań, pracuję charytatywnie w wielu fundacjach. Przyznam, że raz czuję się lepiej, raz gorzej, ale póki nie jestem poważnie chora, to mogę iść do przodu.

W jaki sposób dba Pani o sprawność fizyczną?

Kiedy tylko mam wolną chwilę i pozwala na to pogoda, wsiadam na rower i jeżdżę po Lesie Kabackim. Odwiedzam ogród botaniczny i staram się cieszyć przyrodą, oglądam słoneczniki i inne rośliny, znam je na pamięć. To ładuje mnie optymizmem i energią. Świat jest taki piękny, warto to dostrzegać i czerpać z tego ile się da.

Często wiele osób na emeryturze spędza czas głównie przed telewizorem, a jeśli wychodzi, to tylko po zakupy lub do lekarza. Jak zachęciłaby Pani osoby, które wciąż niechętnie patrzą na zajęcia uniwersytetów trzeciego wieku, do przyjścia na nie?

Moim zdaniem uniwersytety trzeciego wieku to jeden z najlepszych wynalazków ostatnich czasów. Z tego, co wiem, bardzo często zainteresowanie nimi jest tak duże, że jest o wiele więcej chętnych, niż dostępnych miejsc. Współpracuję z wieloma takimi instytucjami, mam tam spotkania i muszę powiedzieć, że zawsze spotykam tam ludzi kompletnie zafascynowanych swoimi pasjami, i to jest piękne. Interesują się różnymi rzeczami, poezją, śpiewem, organizują sobie wieczorki taneczne i po prostu cieszą się życiem. Często, kiedy spotykam takie grupy na wycieczkach w Lesie Kabackim, widzę że w tych ludziach nie ma cienia goryczy, są zawsze roześmiani i radośni.

Jaki jest Pani sposób na szczęśliwe przeżywanie okresu złotej jesieni swojego życia?

Końcówkę naszego życia powinniśmy spędzić tak, żeby nie żyć tak jak za czarną zasłoną. Choroby, oczywiście, będą się pojawiać, ale można im zapobiegać, np. mając kontakt ze słońcem i świeżym powietrzem. Zwłaszcza, że na to wszystko mamy wreszcie więcej czasu niż kiedy byliśmy aktywni zawodowo. Ważne również, aby nie dawać się samotności, która, niestety, na tym etapie życia spotyka prawie każdego z nas. Nie ma sensu zamykać się w domu i ograniczać kontakt ze światem do telewizji. Oglądajmy tylko wybrane programy, a każdą wolną chwilę spędzajmy z ludźmi, cieszmy się życiem, wychodźmy z domu jak najwięcej, kiedy tylko się da.