Na początek może złamiemy zasady, bo w przypadku przystojnego mężczyzny chyba można poprosić o zdradzenie sekretu młodości, bo takowy na pewno Pan posiada.

Gdybym takowy sekret posiadał, to  proszę mi wierzyć, na ten wywiad umówilibyśmy się na pokładzie jednego  z moich ośmiu jachtów, zacumowanych w ośmiu różnych portach świata! Tyle miałbym pieniędzy sprzedając go. (śmiech) Młodość jest pojęciem ducha, nie ciała. Można mieć 20 lat i być starcem, albo 100, 
a być młodzieniaszkiem!

Współcześni mężczyźni potrafią zadbać o swój wygląd zewnętrzny, czy uważa Pan, że są jakieś granice nadmiernego przywiązania do tego trendu?

Granica jest  indywidulaną sprawą każdego człowieka. W końcu chodzi o jego wygląd, do którego tylko on ma prawo. Z mojego punktu widzenia, dbanie o siebie nie może zniekształcać wyglądu. Możemy dbać
o zewnętrzną higienę ciała, twarzy, starać się o zachowanie zgrabnej sylwetki. Ale wypowiedzenie wojny matce naturze, doprowadza do śmieszności, szczególnie u mężczyzny. W moim odczuciu traci się to, co w nim bardzo ważne. Charakter.

Czy praca wpływa na Pana stosunek do własnego wyglądu, stał się Pan bardziej wymagający?

Oczywiście! W końcu wygląd to jedno z moich narzędzi pracy. Często się zmieniam, również fizycznie, bo tego wymaga ode mnie rola, postać, którą gram, ale zawsze potem staram się wrócić do swojego ulubionego, prywatnego wyglądu. Czy stałem się wymagający? Chyba nie. Z momentem pojawienia się pierwszego siwego włosa i pierwszej zmarszczki, z której się nawet ucieszyłem, to powiem szczerze zaakceptowałem to w sobie i to mi się w sobie podoba.

Podobno odpoczynek zawsze zostawia Pan na potem? Czyli jak wygląda normalny dzień Piotra Polka? Jakie są jego stałe punkty?

Moja praca powoduje, że z tym odpoczynkiem jest rzeczywiście różnie. Ale staram się każde przysłowiowe wolne 5 minut, przerobić na relaks, gdziekolwiek jestem.  A dzień jak co dzień. Zaczynam go dość wcześnie, bo ok 6.00 rano, śniadanie (musi być!), wyjazd na plan filmowy na którym spędzam czas do godzin wieczornych, bo o 19.00 już staję na scenie w teatrze. Jeśli nie mam zdjęć, ani spektaklu, odrabiam straty niedoboru snu i odpoczynku.

Czy w swoim napiętym planie tygodnia znajduje Pan czas na uprawianie sportu i dbanie o właściwą dietę?                                                                                                                                   

Wraz z postępującą dojrzałością zmagania sportowe zeszły w moim życiu na dalszy plan. Nie korzystam z nich, żeby zrzucić zbędne kilogramy, których nie mam. Dwugodzinny spektakl dla mnie jest jak godzina spędzona na siłowni. Zaś jeśli chodzi o dietę, to mój organizm bardzo dobrze mi podpowiada, czego nie powinienem jeść, a na co jest zgoda. Musiałem tylko nauczyć się go słuchać.

Na łamach Publikacji chcemy mobilizować, inspirować do dbania o swoje zdrowie, jak robi to Pan, czy profilaktyka jest dla Pana ważna?                                                                                         

O właśnie! Profilaktyka! To jest najważniejsze podejście do siebie. Czyli nie leczenie skutków własnych zaniedbań, lenistwa, przesuwanie swojego zdrowia na dalszy plan. Taka świadomość pozwoli nam uniknąć nie tylko wielu problemów zdrowotnych, ale zachować młodą sylwetkę. Ruch i świeże powietrze dodaje nam energii i siły. A uśmiech przyciąga dobrych ludzi wkoło.

Zdrowy  mężczyzna co to dla Pana znaczy?                                                      

To  pewny swojej  wartości, w miarę spokojny o swoje jutro. To człowiek pogodny, skupiający uwagę innych.
I nie farbowanymi, czy przeszczepionymi  do swojej łysinki włosami, nie wyrzeźbioną na siłowi dzięki środkom farmakologicznym klatką piersiową, ale zadbany wewnętrznie.  To jest jego siła!

Jaka jest męska natura Piotra Polka?                                                                                             

Staram się być fair wobec siebie, móc każdego dnia patrzeć  innym i sobie w oczy. Być opiekuńczy i troskliwy dla tych, którzy tego oczekują. W niektórych sytuacjach być wsparciem dla innych.

Największe namiętności mężczyzny zapracowanego, zmęczonego, czasem smutnego innym razem złego?

Muzyka! I ta do słuchania, ale też i ta, którą wydobywam spod palców siadając do fortepianu. Ten czuły dotyk klawiatury powoduje, że po zapracowanym, zmęczonym, smutnym, czy złym Polku nie ma śladu!

Ma Pan wiele swoich pasji: muzyka, teatr i design, czy nadal stanowią niewyczerpane źródło inspiracji?                                                                        

Absolutnie tak! Nie wyobrażam sobie, żebym miał z którejś z tych pasji świadomie zrezygnować. Muzyka daje mi przestrzeń, teatr satysfakcję, a design,  marzenia i nieograniczoną wyobraźnię! Mój zawód jest bardzo stresujący, wymagający ode mnie maksymalnego skupienia, czasem oderwania się od siebie, przybrania czyjejś maski, czyjegoś ubioru. Więc jaką przyjemnością potem jest oddanie się swojej pasji!

„W zabójczym pędzie, zdarzeń natłoku, czasem przyśni się spokój” – jak Pan znajduje swoją życiową harmonię?                                 

W piosence, która śpiewam ten spokój jest tylko we śnie i w marzeniach. W moim życiu coraz częściej staram się zatrzymać, przysiąść na przysłowiowym kamieniu i podumać. Popatrzeć przed siebie i zobaczyć tam siebie. Uśmiechniętego i zadowolonego z życia.

Może Pan o sobie powiedzieć spełniony mężczyzna?                                    

Tak. Jestem szczęśliwym,  spełnionym mężczyzną. Niczego w sobie bym nie zmienił. Niczego.