SM nadal pozostaje bardzo poważną i nieuleczalną chorobą neurologiczną. Nowe jest natomiast  to, że pojawiły leki które mogą spowalniać postęp choroby. Mogą być stosowane u pacjentów u których choroba przebiega z rzutami i remisjami. Ponadto warto podkreślić, że najlepsze efekty są osiągane, jeśli leczenie rozpocznie się na bardzo wczesnym etapie choroby oraz gdy choroba nie rozwinęła się w znacznym stopniu. U znacznej części takich chorych można uzyskać wyraźny efekt terapeutyczny. Wciąż nie mamy jednak lekarstwa spowalniającego chorobę, które można byłoby podać pacjentom, u których występuje przewlekle postępująca postać SM.

Co w życiu pacjentów mogą zmienić nowoczesne leki?

Bardzo dużo. Hamują one aktywność rzutową SM, a jeśli nawet występują rzuty, to są łagodniejsze i jest ich znacznie mniej. Spowalniają też postępowanie choroby, co umożliwia choremu przez dłuższy czas prowadzenie normalnego życia – może uczyć się, pracować, cieszyć się rodziną. Co ważne, każda wprowadzana nowa terapia jest coraz lepsza. Ma  większa skuteczność kliniczną i/lub jej stosowanie jest coraz łatwiejsze dla pacjenta. Jeszcze kilka lat temu dostępne były jedynie iniekcje podawane kilka razy  w tygodniu lub nawet codziennie. Obecnie dysponujemy lekami doustnymi lub podawany raz w miesiącu lub nawet raz do roku. Znacznie poprawia to jakość życia pacjentów.

Na jakie czynniki należy zwrócić uwagę, dobierając rodzaj terapii?

Leczenie powinno się dobierać bardzo indywidualnie, w zależności od postaci klinicznej i aktywności choroby. W Polsce, musimy stosować się do procedur opisanych w programie lekowym finansowanym przez NFZ. U pacjentów ze świeżo zdiagnozowanym SM podajemy tzw. leki pierwszej linii, czyli interferon czy octan glatirameru. Jeśli choroba ma agresywny przebieg lub pacjent nie odpowiada na leki pierwszej linii, potrzebne jest włączenie leków drugiej linii, Te leki tez sa dostępne w ramach programu lekowego, ale z dużymi ograniczeniami. Po pierwsze, pacjent musi być w stanie bardzo wysokiej aktywności SM, aby mógł zostać zakwalifikowany do leczenia lekami drugiej linii, ponadto dla jednego z preparatów warunkiem jest też brak obecności przeciwciał wirusa JC. Sporo pacjentów nie spełnia tych wymagań.

Czy w Polsce terapia nowoczesnymi środkami na SM jest refundowana?

A to jest jeszcze inna kwestia. Programy lekowe w Polsce nie obejmują najnowszych leków, którymi leczy się SM na świecie. Trzymamy się raczej starych, sprawdzonych leków. A jeśli już wprowadzamy te nowsze,  to z dużymi ograniczeniami. Tymczasem w badaniach udowodniono, że wiele nowych substancji ma znacznie większa skuteczność kliniczną i może przynieść pacjentowi większa korzyść.  

Niemcy uchodzą za jeden z najbladziej zaawansowanych krajów, jeśli chodzi o leczenie SM, jakie lekcje możemy wyciągnąć z doświadczeń naszych sąsiadów?

Musielibyśmy zmienić cały system refundacji leków. W Niemczech każdy zarejestrowany lek wchodzi od razu do leczenia i refundacji. W Polsce zanim wejdzie do refundacji, musi  zostać ponownie sprawdzony i oceniony, a to trwa sporo czasu. I nawet jeśli nowy lek zostanie zaakceptowany i znajdzie się w programie lekowym to też często jego stosowanie jest ograniczane. Myślę że obecnie należy dążyć do tego aby nowe leki stosować zgodnie z ich charakterystyką produktu. Podsumowując, warto dać lekarzom swobodę w dobieraniu leków w oparciu o kryteria medyczne, a nie pozwalać, aby to procedury decydowały, jakie środki mają zostać podane.

Co należy zmienić w komunikacji między lekarzem, a pacjentem, aby przyniosło to więcej korzyści dla chorych?

Rozmawiać jak najczęściej aby wyjaśniać wszystkie kwestie. Często pacjenci oczekują zbyt dużo od nowych terapii, uważają że doprowadzą do wyleczenia choroby. Często nie rozumieją decyzji lekarza, który z różnych względów musi leczenie przerwać, zmienić lub zakończyć. Tutaj potrzebne jest zrozumienie z obu stron i spokojne rzetelne wyjaśnienie problemów.