Prywatnie moje zainteresowania skupiają się wokół jogi, buddyzmu, pieczenia ciast i ciasteczek, jedzenia ciast i ciasteczek, hodowania kaktusów i słuchania muzyki z płyt winylowych. Sporo czytam i jestem uzależniona od wiadomości. Co drugą niedzielę kibicuje Hamiltonowi w wyścigach F1. Biegam od podstawówki (z dłuższymi i krótszymi przerwami). Zawsze byłam aktywna i nie wyobrażałam sobie po diagnozie, żeby z tego zrezygnować. Siłę do działania czerpię zawsze od innych ludzi.

Mam cudowną rodzinę, która wspiera mnie na każdym kroku. Grono najlepszych przyjaciół, którzy dopingują, a jak trzeba to też pocieszają. Od ośmiu lat choruję na stwardnienie rozsiane. Przebieg choroby był początkowe bardzo intensywny. Rzuty pojawiały kilka razy w roku i każdy z nich przybierał coraz cięższą postać, do tego stopnia, że w pewnym momencie ze szpitala wróciłam na wózku inwalidzkim. Jestem cały czas osobą aktywną zawodowo, co nie oznacza, że choroba mi tej aktywności nie utrudnia. Pracuję zdalnie, bo nie jestem w stanie codziennie rano wstawać, malować się, ładnie ubierać i siedzieć 8 godzin w biurze. Próbowałam, mój organizm tego nie wytrzymuje.

Wstaję zmęczona i dobrą godzinę zajmuje mi przekonanie ciała i umysłu, że pora już wstać. Praca dziennikarki w magazynie o tematyce biznesowej ma dla mnie dwa wymiary. Pierwszy to zawodowy, rozwijam się, uczę, lubię to, co robię i mam dochód. Drugi to rehabilitacja społeczna. Nie czuję się od nikogo zależna, jestem normalnym pracownikiem, co daje mi poczucie satysfakcji i buduje przekonanie, że nawet z SM można. Bardzo długo szukałam pracodawcy, który rozumiałby moje ograniczenia. Brak wiedzy albo posiadanie tylko tej zaczerpniętej ze stereotypów, prowadzi do wykluczania osób chorych na stwardnienie rozsiane z rynku pracy. Sama kiedyś tego doświadczyłam. Maila z informacją o zakończeniu współpracy dostałam kiedyś leżąc w szpitalu. Przyczyna? Brak dyspozycyjności. Trudno było mi kłócić się z tym argumentem.

Radość i satysfakcję przynosi mi też tworzenie bloga. WithaSMile to moje pierwsze dziennikarskie dziecko, które ma pokazywać jak można aktywnie żyć z SM i nie wstydzić się swojej choroby. Największe ograniczenia są w otaczającym nas świecie, nie w nas. Znam osoby z SM, które są rodzicami czwórki dzieci, podróżują po wszystkich kontynentach, grają w koszykówkę na wózku, są modelkami i właścicielami dużych firm. Jedynego czego potrzebują, to zrozumienia, że podjazd na schodach to niewielki wydatek w porównaniu z korzyściami, jakie niesie dla chorych .