Nowotwory są drugą najpowszechniejszą przyczyną zgonów w Polsce. Z ich powodu umiera ok. 90 tys. Polaków rocznie. Co roku blisko 150 tys. mieszkańców naszego kraju dowiaduje się o chorobie nowotworowej. Ponad połowie udaje się wyzdrowieć. Nie zmienia to faktu, że choroba kosztuje – co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych prywatnych wydatków.

Podawanie przeciętnego kosztu dla wszystkich rodzajów nowotworów może wprowadzać w błąd – w skali makro na leczenie tego typu schorzeń wydajemy 10 proc. budżetu NFZ-u, czyli ponad 6,5 mld zł rocznie (0,3 proc. PKB). To jeden z najgorszych wyników w UE – ogólnie średnie wydatki na leczenie w Polsce (OECD) wynoszą 1 150 euro na osobę, w Czechach – 1 586 euro, a w Holandii 3 829 euro. Eksperci przekonują, że zwiększenie nakładów na badania profilaktyczne, leczenie i nowoczesne terapie pomogłoby uratować nawet 30 tys. osób rocznie. Łącznie na oddziałach onkologicznych leczonych co roku jest ok. 350 tys. osób. Umiera ok. 90 tys. Niestety, ponad 90 proc. zgonów dotyczy nowotworów złośliwych. Lekarze cały czas apelują – największym błędem pacjenta jest to, że się wcześniej nie badał. Najczęstszą przyczyna zgonów jest za późno podjęta terapia. Systematyczne badania mogą nam uratować życie oraz zaoszczędzić wydatków.

Są różne rodzaje raka i różne koszty związane z jego leczeniem. NFZ w teorii pokrywa wydatki związane z opieką lekarską i szpitalną. Pacjent nie musi płacić za operacje, większość leków, wizyty i leczenie szpitalne – te koszty pokrywane są budżetu. Średnio 10 tys. zł na chorego, ale faktyczny koszt zależy od nowotworu i prowadzonej terapii. Jeden pacjent może kosztować budżet 5 tys. zł a inny – 100 tys. zł. Zdiagnozowany nowotwór pociąga za sobą też daleko idące konsekwencje w naszym domowym budżecie. Za niedoskonałości państwowego sektora publicznego musimy płacić z własnej kieszeni. Są to dodatkowe wizyty i porady lekarskie, leki, koszty związane z dojazdami do lekarza, specjalne diety. Do tego dochodzą utracone dochody, np. z tytułu zrezygnowania z pracy. Świadczenie chorobowe wypłaca się tylko przez pół roku, a wysokość renty z tytułu niezdolności do pracy może nas boleśnie rozczarować. Z analizy GUS-u wynika, że gospodarstwa domowe rencistów z trudem utrzymują się na poziomie minimum socjalnego. Zatem, jeśli nie mamy przynajmniej 30 tys. zł oszczędności, to nowotwór, bez wsparcia rodziny, może doprowadzić nas do nędzy. W razie potrzeby będziemy zbywać składniki majątku, ale nie każdy ma taką możliwość. Kredyt na leczenie raka w banku? Nie ma takich ofert.

Co należy zrobić by uniknąć biedy w razie choroby? Przede wszystkim dbać o dobre relacje rodzinne i oszczędzać. Dobrym uzupełnieniem jest ubezpieczenie na wypadek nowotworu – na rynku jest sporo ofert. W podstawowych wariantach można wykupić ochronę na wypadek najpowszechniejszych rodzajów nowotworów. Średni koszt przeciętnego ubezpieczenia, to niestety wydatek wynoszący ok. 100 zł miesięcznie. Oferty są różne – znajdziemy ubezpieczenie za 35 zł i za 3 tys. zł miesięcznie. Niestety, trzeba dokładnie czytać warunki polis – ubezpieczenie na kwotę 500 tys. zł nie oznacza, że po przyniesieniu do ubezpieczyciela diagnozy od lekarza kilka dni później wypłaci nam takie pieniądze. Ubezpieczyciele oferują głównie miesięczne wypłaty świadczenia do kilku tysięcy złotych przez określony w umowie czas – np. do roku. Ubezpieczenie to dobre rozwiązanie, ale pamiętajmy o tym, by przed wykupieniem polisy dokładnie zapoznać się z jej warunkami.