Idąc tym tropem widać, że właśnie białaczka jest najczęściej odpowiedzialna za zgony u dzieci.

Panie profesorze, według WHO nowotwory krwi najczęściej są przyczyną śmiertelności dzieci, dlaczego?

Niestety muszę to potwierdzić. Pomimo ogromnych postępów onkologii dziecięcej (75-80% wyleczalności) w dalszym ciągu zarówno w Polsce, jak i na świecie to właśnie nowotwory, po wypadkach i urazach, są najczęściej odpowiedzialne za śmierć dzieci. W Polsce ogółem każdego roku w populacji dziecięcej rozpoznajemy około 1200 zachorowań na nowotwór. Najczęstszym z nich są białaczki, a szczególnie ostra limfoblastyczna. Blisko co trzecie dziecko z chorobą nowotworową to dziecko chore na białaczkę. Idąc tym tropem widać, że właśnie białaczka jest najczęściej odpowiedzialna za zgony u dzieci. Zwłaszcza druga co do częstości ostra białaczka szpikowa, której wyniki leczenia są nadal znacznie mniej korzystne niż wyniki leczenia ostrej białaczki limfoblastycznej.

Jedną z metod leczenia jest przeszczepienie komórek macierzystych krwi lub szpiku. Jakie jest prawdopodobieństwo wyleczenia dziecka poddawanego tej terapii?

Dzięki transplantacji udaje się uratować życie ok. 70%, a zatem większości dzieci poddanych temu zabiegowi, a transplantolodzy podejmują nieustanne starania, ażeby ten odsetek był z roku na rok wyższy. Musimy też pamiętać, że zawsze pediatrzy onko-hematolodzy, transplantolodzy przy leczeniu dzieci mają do czynienia z rozwijającym się organizmem. Czasami jest to noworodek, niemowlę, dziecko w wieku przedszkolnym, szkolnym, nastolatek. I zawsze tym leczeniem, mniej lub bardziej, zaburzy jego proces dojrzewania. Stąd bardzo silne dążenie do tego, by minimalizować ryzyko wczesnych powikłań, a z drugiej strony żeby to nie przełożyło się na pogorszenie wyników leczenia onkologicznego oraz wyników transplantacji u dzieci.

Czy możemy powiedzieć, że przeszczepienie stosuje się, gdy inne metody leczenia zawiodły?

Kiedyś było takie podejście, dziś mówimy, że transplantacja jest jedną ze składowych całego leczenia onkologicznego. A zatem jest to jeszcze jeden element leczenia, zwiększający szanse na długotrwałe wyleczenie, tj. na pełną remisję choroby. Obecnie nie czekamy z zastosowaniem transplantacji do ostatniej fazy choroby, a przeprowadzamy ją w ściśle określonym punkcie czasowym danego leczenia, takim, w którym ma ona największe szanse powodzenia. To nie jest postępowanie ratunkowe, a ustalony element kompleksowej terapii. Dziś dzięki popularyzacji idei dawstwa szpiku mamy w Polsce co raz więcej niespokrewnionych dawców komórek krwiotwórczych, możemy coraz częściej, przeprowadzać transplantacje od polskich dawców.

Tylko 20% dawców szpiku to dawcy rodzinni, czy to skutek tego, że ten rodzaj przeszczepu jest mniej skuteczny niż pozyskany od dawcy niespokrewnionego?

Optymalnym dawcą allogenicznych komórek krwiotwórczych było i nadal jest rodzeństwo, zgodne w zakresie antygenów głównego układu zgodności tkankowej człowieka (HLA) Wyniki tych transplantacji są jak dotąd najlepsze. Niestety, ponieważ w dzisiejszych czasach rodziny coraz częściej posiadają tylko jedno dziecko, jesteśmy zmuszeni poszukiwać dawców wśród osób niespokrewnionych i stąd ich nieprzecenione znaczenie.

Co możemy radzić rodzicom, aby zapobiec chorobom krwi?

Należy zapewnić dzieciom dobre warunki rozwoju, prawidłowe odżywianie i dużą aktywność ruchową, ale przecież są czynniki, na które nie mamy wpływu, jak np. zanieczyszczenie powietrza, wody i gleby oraz skażenie żywności czy promieniowanie naturalne. Na to nie wpłyniemy. W rezultacie obserwujemy, że przy malejącej populacji dzieci na przestrzeni ostatnich 20 lat niestety wzrasta zapadalność na wszystkie nowotwory o ok. 5%.

A co Pan profesor myśli na temat haploidentycznych przeszczepień?

W latach 90. praktycznie wszyscy biorcy haploidentycznych komórek krwiotwórczych, tj. komórek pochodzących od matki lub od ojca, umierali. W pierwszych latach XXI wieku zaczęto uzyskiwać lepsze rezultaty. Od tamtej pory metoda haploidentycznej transplantacji komórek krwiotwórczych jest systematycznie doskonalona, a jej wyniki są coraz lepsze. Nadal jednak traktujemy ten rodzaj przeszczepienia jako ostateczność, jeśli nie ma dawcy wśród rodzeństwa i nie zidentyfikowano odpowiedniego dawcy niespokrewnionego. Uważam, że wciąż, pomimo znacznych postępów, jest to transplantacja najbardziej ryzykowna, dlatego tak bardzo cieszy mnie, że rejestry dawców niespokrewnionych systematycznie się rozrastają, dzięki czemu możemy przeprowadzić allogeniczną transplantację komórek krwiotwórczych u chorych, którzy nie posiadają dawcy wśród rodzeństwa. Nasz polski rejestr prowadzony przez Poltransplant w ciągu ostatnich kilku lat stał się pod względem liczby dawców w nim zarejestrowanych 3. największym w Europie i 7. na świecie. Co więcej, w odróżnieniu od innych krajów, większość dawców zarejestrowanych w Polsce to młodzi ludzie.