a jakiej podstawie ustalana jest ścieżka leczenia pacjenta z NDRP III stopnia?

W Polsce funkcjonuje ograniczona liczba ośrodków wielospecjalistycznych, w których jest możliwość wykonania pełnej diagnostyki i zastosowania wszystkich metod leczenia, które są zaangażowane w przypadku raka płuca, czyli chirurgii, radioterapii i leczenia systemowego.

Prawidłowo przeprowadzona diagnostyka powinna obejmować badania nieinwazyjne (diagnostykę obrazową) i inwazyjne (bronchoskopię lub biopsję przez ścianę klatki piersiowej) oraz ocenę ogólnego stanu zdrowia chorego. W trakcie bronchoskopii, rzadziej biopsji przez ścianę klatki piersiowej, pobierany jest fragment nowotworu do oceny mikroskopowej, ustalenia typu nowotworu (niedrobnokomórkowy [NDRP] lub drobnokomórkowy) i wykonania pogłębionej diagnostyki molekularnej. U pacjentów z rozpoznanym nowotworem płuca powinno się rozszerzyć badania o radiologiczną diagnostykę mózgu, gdyż ten narząd jest bardzo zagrożony ujawnienie się zmian przerzutowych. W przypadku raka niedrobnokomórkowego o wczesnym zaawansowaniu (stopień I lub II według skali TNM) podstawową formą leczenia jest zabieg chirurgiczny. W III stopniu zaawansowania u części chorych, po wstępnym leczeniu farmakologicznym, możliwe jest wykonanie zabiegu operacyjnego – powinien o tym zdecydować torakochirurg. U pozostałych chorych i w przypadku stopnia IIIB, zgodnie z międzynarodowym standardem, powinno się zastosować jednoczesną radio-chemioterapię. Problem w tym, że w naszym kraju te dwie metody są stosowane sekwencyjnie; najpierw chemioterapia a dopiero po jej zakończeniu radioterapia. Taka sekwencja leczenia, niezgodna z międzynarodowym standardem, nie tylko zmniejsza szanse na wydłużenie przeżycie ale także zamyka drogę do nowoczesnego leczenia immunologicznego Powyższy problem wynika z tego, że większość chorych na raka płuca diagnozowana jest przez lekarzy pulmonologów – to do tych specjalistów pacjenci zgłaszają się zaniepokojeni objawami choroby. W ośrodkach pulmonologicznych wykonywana jest większość badań diagnostycznych. Oddziały te jednak najczęściej nie mogą zaproponować pacjentom pełnego leczenia skojarzonego, dlatego chorzy po postawieniu diagnozy i ustaleniu ścieżki leczenia rozpoczynają leczenie od chemioterapii.

Z powyższych względów głównym problemem w leczeniu chorych na NDRP w III stopniu zaawansowania jest to, że pacjenci zbyt rzadko poddawani ją jednoczesnej radio-chemioterapii. Wraz z Krajowym Konsultantem w Dziedzinie Radioterapii Onkologicznej ustaliliśmy, że potencjalnymi kandydatami do tej terapii mogłoby być około 1,5-2 tysiące pacjentów rocznie – obecnie jednoczasową radio-chemioterapię otrzymuje zaledwie 250 chorych rocznie. Przyczyną takiej sytuacji jest, jak wcześniej wspominałem, nieoptymalna organizacja leczenia chorego. Dlatego wraz z innymi specjalistami zajmującymi się kompleksową opieką nad pacjentami z rozpoznanym NDRP postanowiliśmy przeprowadzić w kilku referencyjnych ośrodkach w Polsce szkolenia dla lekarzy pulmonologów, onkologów klinicznych i torakochirurgów. Na naszych warsztatach będziemy mówić o tym jak, zgodnie z międzynarodowym standardem, powinna wyglądać prawidłowo przeprowadzona, kompleksowa diagnostyka raka płuca oraz jak powinno się ustalać ścieżkę leczenia pacjenta w dobie leczenia skojarzonego.

Czy pacjent chorujący na ten typ nowotworu prowadzony jest przez jednego lekarza specjalistę? Jacy lekarze wchodzą w skład konsylium w momencie postawienia diagnozy?

W moim przekonaniu przed podjęciem decyzji o metodzie leczenia należy egzekwować powołanie konsylium wielospecjalistycznego – pacjentowi zapewnia to zapis w pakiecie onkologicznym. Konsylium powinno odbyć się bezwzględnie tuż po ustaleniu stopnia zaawansowania NDRP. W skład wielospecjalistycznego konsylium powinni wchodzić: onkolog kliniczny, onkolog-radioterapeuta, pulmonolog i torakochirurg.

Czy to prawda, że współpraca lekarzy różnych specjalności (tzw. Zespół wielodyscyplinarny) ma wpływ na skuteczność terapii chorego, a tym samym odsetek przeżyć pacjentów? Dlaczego?

Wielospecjalistyczne konsylium zazwyczaj odbywa się w ośrodku, w którym była prowadzona diagnostyka pacjenta, ale niestety nie wszystkie z tych ośrodków są przygotowane na rozpoczęcie skojarzonego leczenia – brakuje w nich odpowiednich specjalistów oraz dostępu do wszystkich metod leczenia. W takiej sytuacji pacjent trafia do innej placówki, w której kolejni lekarze, którzy nie byli obecni przy diagnozowaniu chorego i ustalaniu ścieżki leczenia rozpoczynają u niego terapię. Taka organizacja opieki onkologicznej powoduje, że tracą możliwość podjęcia jednoczesnej radio-chemioterapii, która zwiększyłaby ich szansę na wyleczenie lub znaczące przedłużenie życia. Wielospecjalistyczne zespoły lekarskie zajmujące się chorym mają obowiązek zaproponować pacjentowi najlepszą, najbardziej dopasowaną do jego potrzeb terapię. W momencie, gdy w jednym ośrodku mamy do dyspozycji onkologa klinicznego, który podaje pacjentowi chemioterapię i radioterapeutę, to możemy u niego rozpocząć leczenie jednoczasowe. Jeszcze raz chciałbym podkreślić, że jednoczesna radio-chemioterapia jest standardem leczenia w III stopniu zaawansowania NDRP na całym świecie. Opublikowanie niedawno badanie wyraźnie wskazuje, że zastosowanie u chorych jednoczesnej radio-chemioterapii oraz podanie po jej zakończeniu immunoterapii (inhibitora PD-L1) modulującego odpowiedź immunologiczną, zwiększa szanse chorego na wydłużenie życia bez progresji choroby nawet o 11 miesięcy. Obecnie lek jest dostępny dla pacjentów w Polsce wyłącznie w ramach „programu wczesnego dostępu”. Aby jednak taka terapia była możliwa, bezwzględnie musimy zwiększyć ilość chorych, którzy są poddawani jednoczesnej radiochemioterapii, a nie jak to się dzieje dziś byli leczeni sekwencyjnie.