Wydatki liczy się w dziesiątkach tysięcy, wliczając także koszty związane z brakiem możliwości pracy zarobkowej – Łukasz Piechowiak. Co roku na choroby nowotworowe w Polsce umiera ponad 80 tysięcy ludzi. To druga, po chorobach układu krążenia, główna przyczyna śmierci w naszym kraju. Niestety, zachorowalność na nowotwory rośnie. Równocześnie wciąż mamy problemy

w z wykrywalnością – pacjenci zbyt późno zgłaszają się do lekarzy. Z kolei lekarze nie zawsze, z uwagi na rozwiązania systemowe, mogą zapewnić chorym najlepsze leczenie.

Co roku na „raka” choruje 150 tys. osób. Umiera 58 na 100 pacjentów. W Europie Zachodniej przeciętnie umiera 38 na 100 chorych. Śmiertelność możnaby obniżyć, gdybyśmy większy nacisk kładli na badania profilaktyczne, które umożliwiają szybszą wykrywalność. Z kolei zdiagnozowanym chorym trzeba praktycznie natychmiast zapewnić dostęp do leczenia.

Zwiększona zachorowalność wynika m.in. z wydłużenia oczekiwanego trwania życia. Im jesteśmy starsi, tym większa szansa na nowotwór. Im więcej ludzi dożywa do odpowiedniego wieku, tym większa liczba potencjalnych chorych na „raka”. Polacy najczęściej chorują na nowotwory płuc, krtani i piersi.

Leczenie raka jest drogie. Około 6,5 mld zł, czyli ok. 10 proc. budżetu NFZ przeznaczamy na terapie onkologiczne, czyli leczenie szpitalne, chirurgię, chemię i inne leki. Na jednego chorego wydajemy przeciętnie ok. 10 tys. zł. To ponad trzykrotnie więcej niż 10 lat temu, ale wciąż mało w porównaniu do innych państw z większymi sukcesami w leczeniu nowotworów.  Największy wpływ na koszty mają stosunkowo drogie leki (średni koszt chemioterapii to ponad
13 tys. zł) oraz konieczność leczenia szpitalnego. Pacjentami na oddziałach onkologii w Polsce opiekuje się 3 tys. lekarzy specjalistów oraz 10 tys. lekarzy innych specjalności, którzy są zaangażowani w leczenie nowotworów.

Pacjent traci nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych

To generuje koszty nie tylko po stronie państwa, ale przede wszystkim u pacjenta. Wydatki na leki, dodatkowe badania, konsultacje, dojazdy, żywność, czy nawet specjalne ubrania to koszty, na które większość Polaków nie jest przygotowana.  Fakt jest taki, że choroba – jeśli nas nie zabije, to może pacjenta i jego rodzinę zrujnować finansowo.  Wydatki liczy się w dziesiątkach tysięcy, bo należy do nich doliczyć także koszty alternatywne związane z brakiem możliwości pracy zarobkowej. Dlatego warto rozważyć zakup specjalnego ubezpieczenia na wypadek „raka” – specjalne pakiety dostępne są już od 50 zł miesięcznie. W teorii gwarantują one wypłaty co miesięcznej renty już od momentu postawienia diagnozy, a także dodatkowe świadczenia pieniężne na różnych etapach leczenia.

Minister zdrowia zapowiedział wdrożenie tzw. pakietu onkologicznego, w ramach którego zostaną zniesione limity w leczeniu raka. Ponadto każdy pacjent otrzyma kartę onkologiczną, zawierającą informacje nt. przebiegu leczenia – tak, by w razie potrzeby pacjent mógł zmienić miejsce leczenia bez konieczności wykonywania wszystkich badań od początku. Resort zdrowia planuje także uruchomienie specjalnej ścieżki diagnostycznej oraz zamierza położyć nacisk na profilaktykę. Jeżeli zmiany uda się wprowadzić, może to istotnie i pozytywnie wpłynąć na zmniejszenie śmiertelności wśród osób z wykrytą chorobą nowotworową. Zmniejszenie umieralności na raka o 5 proc. to ponad 50 mln zł zaoszczędzonych wydatków na leczenie i blisko 0,1 proc. wzrostu PKB więcej.