Wzrasta dostępność do zabiegów kardiochirurgicznych i elektroterapi. Jednak ogromne trudności w dotarciu do specjalisty w ambulatorium niweczą dobre wczesne efekty terapii.

Sukces na początek

Choroby układu sercowo-naczyniowego są przyczyną około połowy zgonów w Polsce. Najczęstszym powodem jest choroba wieńcowa. Zawał serca w ostrej fazie wymaga natychmiastowego leczenia – udrożnienia zamkniętej tętnicy wieńcowej. W ciągu ostatnich lat dzięki wysiłkowi kardiologów wspomaganych sprzyjającymi rozwiązaniami systemowymi jakość tej formy terapii uległa znakomitej poprawie, co przejawia się w redukcji śmiertelność do około 10% (w wyspecjalizowanych ośrodkach nawet poniżej 5%), podobnie jak np. w Niemczech.

Brak kontynuacji leczenia

Niestety, po roku śmiertelność wzrasta dwukrotnie, by po 3 latach osiągnąć aż 29%! Dlaczego jest tak źle, skoro opanowano stan zagrażający życiu? Otóż choroba wieńcowa wymaga leczenia i opieki kardiologa przez całe życie pacjenta. Konieczne jest regularne przyjmowanie leków i okresowa ocena lekarska. Minimalizuje to ryzyko ponownego zawału serca, umożliwia wykrycie progresji choroby, powikłań i w razie konieczności wdrożenie niezbędnej diagnostyki i korektę leczenia. Każdy chory na serce, szczególnie jeżeli jest to choroba zaawansowana, musi być pod troskliwą opieką lekarską. Niestety, obecnie opieka ambulatoryjna jest zdecydowanie za mało dostępna. O ile liczba kardiologów w Polsce oscyluje wokół średniej krajów Unii Europejskiej, to większość z nich skupiona jest w dużych aglomeracjach, instytutach, uczelniach i dużych ośrodkach. Mniej chętnych jest do trudnej pracy ambulatoryjnej, wymagającej dużej wiedzy, doświadczenia i samodzielności, także – nisko wynagradzanej. Dodatkowo, utrudniony jest dostęp do niezbędnych badań dla oceny chorego – wysiłkowego EKG, monitorowania holterowskiego, echokardiografii, oceny biochemicznej. Na ich wykonanie czeka się bardzo długo, czasami nawet 3-4 miesiące. Dla niemałej liczby chorych jest to zbyt długo... A choroba wieńcowa i brak należnej opieki po zawale serca jest jedynie przykładem dobrze ilustrującym problem ograniczonej dostępności do świadczeń ambulatoryjnych.

Jest bardzo wiele do zrobienia

Ogromnym wyzwaniem jest także opieka nad chorymi z niewydolnością serca, która jest efektem bardzo wielu schorzeń kardiologicznych. Opieka nad tą liczną grupą chorych (ok 1 mln) wymaga wdrożenia skutecznych rozwiązań systemowych umożliwiających szybkie zasięgnięcie porady przez pacjenta w sytuacji pogorszenia zdrowia. Liczba tych chorych będzie rosła, co wynika z dłuższego przeżycia chorych, starzenia się społeczeństwa, ale także z powodu rozpowszechnienia choroby wieńcowej i jej czynników ryzyka – nadciśnienia tętniczego, zaburzeń metabolicznych (hipercholesterolemii, hiperglikemii), palenia papierosów, stresu. Rolą lekarzy rodzinnych jest wstępne diagnozowanie tych chorych, rozpoczęcie leczenia i stratyfikacja ryzyka. W wątpliwych przypadkach powinni móc porozumieć się ze specjalistą dostępnym w ambulatorium. Współpraca ta powinna być umożliwiona przez system. Bardzo przydatny byłby personel pomocniczy –pielęgniarki, pomocnicy lekarzy, którzy mogliby stanowić pierwszą linię kontaktu przewlekle chorych ze służbą zdrowia oraz pomagać w obowiązkach administracyjnych. Takie rozwiązania, wymagające nakładów, w krótkim czasie powinny doprowadzić nie tylko do poprawy bezpieczeństwa chorych, ale także obniżenia kosztów opieki nad chorymi.