Każdego roku tysiące ludzi narażonych jest na ryzyko ze strony cichego zabójcy, który bardzo często bywa nierozpoznawany zarówno przez pacjentów jak i ich lekarzy. Jest nim zwężenie zastawki aortalnej, które uznano za najpowszechniejszą z chorób zastawek serca w Europie i Ameryce Połónocnej. Szacuje się, że dotyka 2-7 proc. osób, które przekroczyły 65 rok życia.

Jednym z największych problemów w przypadku tego schorzenia jest trudność w postawieniu właściwej diagnozy. Główne objawy zwykle postępują wolno i nie są jednoznaczne. Zalicza się do nich m.in. krótszy oddech podczas wysiłku, duszności, omdlenia, które mogą być typowe również dla wielu innych schorzeń. Często mogą też wynikać z wieku pacjenta. Postawienie prawidłowej diagnozy nie jest proste, bo szmer serca typowy dla zwężenia zastawki aortalnej jest trudny do zainterpertowania przez większość lekarzy pierwszego kontaktu. A nawet podczas diagnostki szpitalnej to schorzenie zostaje błędnie rozpoznane.

Kolejnym problemem związanym z leczeniem pacjentów ze zwężeniem zastawki aortalnej jest niewłaściwe leczenie. Renomowane światowe organizacje zajmujące się chorobami serca np. Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne (ESC) rekomendują operacyjną wymianę źle funkcjonującej zastawki aortalnej, jako konieczną terapię w przypadku tego schorzenia. Jednak, jak pokazują obserwacje, wiele pacjentów, nawet z prawidłowo postawioną diagnozą nie jest poddawana odpowiedniemu leczeniu, lub otrzymuje pomoc zbyt późno. Zwykle lekarze nie decydują się na skierowanie ich na operacje bo wiąże się ona ze zbyt dużnym ryzykiem. Wielu chorych w podeszłym wieku obawia się także samego zabiegu oraz jego konsekwencji np. powikłań, długiego okresu rekonwalescencji czy nawet zgonu. Przez taki brak reakcji czy decyzji, zwężenie zastawki aortalnej jest tak częstą przyczyną zgonów. Z grupy pacjentów, u których wystąpiły juz objawy, tylko połowa przeżywa 5 lat. Wiele osób umiera też nagle w ciągu 2-3 lat od postawienia diagnozy.

Dlatego przez lata lekarze szukali mniej inwazyjnego sposobu, który pozwoli na skuteczne przeprowadzenie wymiany zastawki aortalnej. Tradycyjnie bowiem taka operacja wymaga wykonania w klatce piersiowej otworu, który będzie na tyle duży, że pozwoli chirurgowi na swobodny dostęp do serca i aorty. Sama świadomość tak poważnej ingerencji w ciało, powoduje u chorych stres i napięcie, ale do niedawna był to jedyny sposób na przeprowadzenie tego zabiegu.

W dziedzinie operacj kardiochirurgicznych dąży się do wprowadzania jak największej liczby innowacyjnych technik, aby lepiej i precyzyjniej pomagać pacjentom z chorobami serca.

Dzięki wieloletnim badaniom i wysiłkom lekarzy, opracowano małoinwazyjną metodę wymiany zastawki aortalnej. Zabieg polega na wykonaniu niewielkiego nacięcia w klatce piersiowej zwanego częściową sternotomią (ministernotomią) lub alternatywnego dostępu jakim jest torakotomia prawostronna, które również pozwala na przeprowadzenie wymiany zastawki, jednocześnie nie zwiększając ryzyka dla pacjenta. Dla  osób w podeszłym wieku, czyli pacjentów wysokiego ryzyka, niekwalifikujących się do operacji chirurgicznej rozwiązeniem jest operacja przezcewnikowa, tzw. TAVI. Dla większości chorych złotym standardem pozostaje zabieg kardiochirurgiczny. Zabiegi małoinwazyjne z powodzeniem wykonywane są w innych krajach Europy oraz w Stanach Zjednocznych. W Polsce takich operacji jest wciąż niewiele

- Rzeczywiście, pacjenci życzą sobie małoinwazyjnych zabiegów chirurgicznych, niestety nadal nie są one odpowiednio finansowane przez NFZ. Szpitale, które je wykonują ponoszą przez to większe koszty - mówi prof. dr hab. med. Bohdan Maruszewski, Prezes Stowarzyszenia Klubu Kardiochirurgów Polskich.

Mniejsze nacięcie to jednak nie wszystko. Badania i obserwacje pacjentów operowanych w ten sposób pokazały, że techniki małoinwazyjne nie tylko nie zwiększają ryzyka, ale również dają wiele korzyści w porównaniu z tradycyjnymi metodami. Po pierwsze, dzięki ich wykorzystaniu można ograniczyć krawienie podczas zabiegu, co wiąże się z rzadszą potrzebą transfuzji, a także zmiejszeniem komplikacji oddechowych. Po drugie, pacjenci po operacji czują się po prostu lepiej, bo poziom odczuwalnego przez nich bólu jest mniejszy. Najważniejsze, znacznie szybciej mogą wrócić do normalnego życia, pracy, rodziny czy domu, bo okres ich hospitalizacji nie jest tak długi jak w przypadku operacji tradycyjnymi metodami. Korzystają z tego wszystkie grupy chorych. Paradoksalnie, w przypadku takich zabiegów, im krótsza hospitalizacja tym lepiej. Wielu pacjentów po przebytych chorobach serca ma poczucie, że są już nieprzydatni, co pogłębia się wraz z długim okresem rekonwalescencji. Zwłaszcza, że zanim doszło do zabiegu wielu z nich na skutek problemów ze zdrowiem często unika kontaktów ze znajomymi, rodziną, różnego rodzaju aktywności towarzyskich czy sportowych. Tymczasem szybki powrót do domu i normalnego trybu życia sprawia, że pacjenci przestają czuć się izolowani czy gorsi. Dodatkowo, im krótszy pobyt w szpitalu, tym mniejsze ryzyko powikłań, które mogą powodować konieczność intensywnej terapii.

Wieloletnie obserwacje potwierdziły, że małoiwazyjna wymiana zastawki serca może być wykonywana bezpiecznie oraz przynosić efekty, które dadzą pacjentom wysokie poczucie satysfakcji, w porównaniu z tradycyjną operacją. Zwłaszcza, że blizny jakie pozostają po nowoczesnych zabiegach są o wiele mniej widoczne niż pozostałości po konwencjonalnych operacjach serca. Skuteczność tej metody potwierdzają eksperci.

- Zabieg chirurgicznej wymiany zastawki aortalnej to złoty standard pozwalający na całkowite usunięcie zmian chorobowych i dający długotrwały i szeroko udokumentowany efekt. Teraz mamy do dyspozycji techniki małoinwazyjne, to szansa dla pacjentów na szybki i komfortowy powrót do pełnej aktywnosci  mówi profesor dr hab. n.med. Jacek Różański, Prezes Polskiego Towarzystwa Kardio-Torakochirurgów.

Coraz więcej przeprowadzanych badań potwierdza tylko, że małoinwazyjne zabiegi wymiany zastawki aortalnej przynoszą pacjentom korzyści zdrowotne i satysfakcję. Te techniki sprawiły również, że wymiana zastawki nie wymaga także skomplikowanego procesu zaszywania ran. Ostatnie badania jednej z takich zastawek EDWARDS INTUITY Elite Valve System pokazały również, że dzięki zastosowaniu tych zastawek, czas podczas operacji kiedy serce jest „wyłączone”, pozbawione dopływu krwi  i podłączone do aparatury zapewniające krążenie pozaustrojowe jest krótszy niż w przypadku tradycyjnych zabiegów.

Chirurdzy i kardiolodzy mają nadzieje, że tego typu techniki wykorzystawane w zabiegach wymiany zastawek aortalnych będą w przyszłości używane w przypadku znacznie większej grupy pacjentów.