OŚP już po raz 5. gra dla seniorów. Skąd wzięła się ta inicjatywa?

Kiedy zbliżał się 20. Finał Orkiestry, to pomyśleliśmy sobie, że chcemy zrobić coś specjalnego, zupełnego innego. O seniorach rozmawialiśmy już wcześniej, ale w formie burzy mózgów. Co by było, gdybyśmy zaczęli zbierać pieniądze dla osób dorosłych. Powiem szczerze, że ten temat gdzieś wisiał w powietrzu. Wciąż zdawaliśmy sobie sprawę z tego, jak duże jest zapotrzebowanie na medycynę dziecięcą, noworodkową. Ciągle mamy co robić w tym temacie. Prawdę mówiąc, sprowokowali nas ludzie, którzy zwyczajnie nas nie lubią. To w nich jest taka ogromna energia, którą natychmiast wykorzystujemy. Ktoś napisał, ponad 5 lat temu, że bardzo łatwo jest zbierać pieniądze dla małych dzieci, bo one wzruszają. Jak będzie zdjęcie dziecka, to każdy się pochyli i wrzuci pieniądze do puszki. Gorzej sytuacja wygląda ze zbiórką pieniędzy dla seniorów. To już nie jest tak łatwe. Wtedy pomyślimy sobie, że zapytamy się, jakie są potrzeby w geriatrii i weszliśmy na tak zaniedbany teren, że wszystkie Rządy w wolnej Polsce mogą sobie posypać głowę popiołem. Wszyscy odpuszczają sobie seniorów. Mówiąc o seniorach mam na myśli ludzi powyżej 80. roku życia, czyli tych, którzy znajdują się na oddziałach geriatrycznych. Kiedy zaczyniliśmy były 33 odziały, mówimy o Zakładach Opiekuńczo-Leczniczych, czyli szpitalach, w których przebywa się dosyć długą drogę, z zaniedbanym sprzętem. Tym oddziałom brakowało przede wszystkim nowoczesności. Wtedy po raz pierwszy zamówiliśmy profesjonale badania (kto jest za, kto jest przeciw) i badania te po raz kolejny udowodniły, że największą siłę stanowią ci, którzy są przeciw. 94 proc. biorących udział z badaniu opowiedziało się po naszej stronie. Zostało 6 proc., z czego 3 proc. było neutralne, a kolejne 3 proc. było na nie. Pomyśleliśmy, że udowodnimy tym 3 proc. ludzi z pogranicza wyobraźni, że mamy rację. Zawsze ci ludzie, którzy chcą nam wbić szpilę najbardziej nas motywują. To właśnie zdecydowało o tym, że dołączyliśmy do seniorów. Zaczęliśmy interesować się oddziałami geriatrycznymi w Polsce. Pierwszy naszym doradcą był dr Derejczyk z Katowic. To w jego szpitalu nakręciliśmy pierwszy teledysk z pacjentami. Ludzie przyjęli go bardzo pozytywnie. Wtedy zrobiliśmy pierwsze zakupy. Kupiliśmy sprzęt, który zmieniał sale: łózka, meble, ale także pompy strzykawkowe, pulsoksymetry, kardiomonitiry, usg i sytometry. Tak naprawdę pierwsze zmiany były już widoczne w naszym designu orkiestrowym. My nigdy nie stawiamy nikogo pod murem. Nie próbujemy szantażować obrazkiem z płaczącym dzieckiem. Pamiętam, że pierwszy finał wymyśliliśmy tak, że to będzie karuzela. Łączyliśmy dziadków z wnukami. Fachowcy od reklamy dali nam najwyższe noty, ponieważ zrobiliśmy to, czego nigdy w reklamie się nie robi. Wszystkiego było za dużo, ale zrobiliśmy to tak celnie, że sami nie mogli uwierzyć w trafność tego przekazu. Koń z karuzeli znalazł się na wszystkich meblach, sprzętach, które okleiliśmy i zaczęliśmy kupować. Pierwszy finał pokazał, że mamy rację, że mamy wizje i że ludzie pozytywnie to przyjęli. To dla ludzi w podeszłym wieku na chwilę przed Finałem, w październiku zmieniliśmy całe okoliczności i zagraliśmy dla dzieci i seniorów. Połączenie było idealne. Miało to ogromny sens. To był pełen sukces. Ponad 70 mln wydanych pieniędzy.

Rozmawiając o seniorach należy zapytać o ich największe potrzeby i lęki. Jakie one są według Pana?

Potrzeba, jaką zdiagnozowaliśmy to przede wszystkim opieka domowa. Dom jest najlepszym szpitalem. Ideą geriatrii jest „ustawienie” pacjenta przez 10 dni, bo taki jest czas diagnostyki na oddziałach. Po pierwsze należy ustawić pacjentowi leki. Leki się wzajemnie zbijają. Są szkodliwe dla organizmu. Osoba po wizycie u lekarza przez kilkanaście minut nie może być dobrze zdiagnozowana, wychodzi więc ze szpitala z receptą i nagle się okazuje, że one nie leczą, wręcz przeciwnie. Osoba w podeszłym wieku powinna mieć możliwość zmiany funkcjonalności mieszkania. Wszytko to, co wiedzieliśmy w Norwegii, Holandii, Wielkiej Brytanii, Austrii czy Niemczech, gdzie cały przemysł jest rozwinięty w stosunku do osoby w podeszłym wieku. Kolejną rzeczą jest system, który wiedzieliśmy w Holandii. Budowanie osiedli, gdzie seniorzy mogą sprawnie funkcjonować, ponieważ cała infrastruktura jest całkowicie do nich dopasowana. Mają możliwość zamiany swojego mieszkania na osiedle, gdzie wszystko jest stworzone z myślą o seniorach. Przede wszystkim sam lekarz i terapia domowa, gdzie lekarz może monitorować pacjenta w podeszłym wieku. Oddziały geriatryczne, które zostały zapominane przez Pana Ministra, z którym rozmawialiśmy na temat seniorów. Uważa, że oddziały geriatryczne osobne nie mogą funkcjonować jako osobne. Chce je zrównać z interną, co moim zdaniem jest błędem, ponieważ oddziały geriatryczne powinny mieć komfort przyjęcia pacjenta na diagnozę, nie na leżenie. Od tego są szpitale. Geriatria jest od tego, aby odpowiednio zdiagnozować pacjenta. Seniorzy potrzebują także wszelkiego rodzaju refundacji leków oraz świadomości społecznej. Mamy coraz bardziej starzejące się społeczeństwo. Wyszły uniwersytety trzeciego wieku. Sam widzę po swojej mamie, że to działa. Większa świadomość tego, że ludzie w podeszłym wieku żyją dookoła nas. Musimy ich utrzymać. To jest najbardziej widoczna potrzeba moim zdaniem. Boje się, co z tego będzie, bo Minister zrównał geriatrię i internę, więc ten młodszy pacjent, np. 60letni, wyprze tego 80letniego bez dwóch zdań.

W zeszłym roku Najwyższa Izba Kontroli alarmowała, że w Polsce brakuje odpowiedniego systemu opieki geriatrycznej. Niedobór łóżek i zbyt mała liczba geriatrów. Jakie kroki należy poczynić, aby zmienić sytuację na oddziałach geriatrii?

Od kiedy zaczynaliśmy 5 lat temu z geriatrią to istotnie zmieniło się bardzo dużo. Ruszyła szybka ścieżka dokształcania lekarzy w specjalności geriatrycznej. Lekarze mają szansę na szybszą specjalizację i coraz więcej chętnych ją wybiera. Powinno być dwóch geriatrów na oddziale, żeby ten mógł funkcjonować. Coraz więcej jest także oddziałów doszkalających geriatrów. W szpitalu Czerniakowskim, kiedy my zaczęliśmy grać dla seniorów, nie było w Warszawie jednego łózka geriatrycznego. Teraz w samym szpitalu Czerniakowskim jest 45 takich łóżek. Nowy Konsultant Krajowy działa dość sprawnie. Z poprzednikami ciężko nam się pracowało. Konsultant Krajowy pełni funkcję społeczną. Jest to lekarz wybrany z grona lekarzy, który ma reprezentować geriatrię. To musi być lekarz-polityk, taki, który wie jako poruszyć układ, aby dla geriatrii było jak najwięcej pieniędzy. Kardiolodzy mają swoje lobby bardzo sprawne. Geriatrzy nie. My jesteśmy dla nich takim sprawnym lobby na finale Orkiestry. Kupiliśmy już 6 130 łóżek. Z oddziałów geriatrycznych wyjechały śmiecie, a wjechały urządzenia zawodowe, produkowane w Polsce. Rzeczywistość geriatrii zmieniły głównie podnośniki. Na takich oddziałach pracują przeważnie same kobiety. Ułatwiliśmy im pracę i zmieniliśmy jej jakość. Nie muszą już fizycznie pracować przy pacjentach. Obsługują tylko podnośniki. To znaczna poprawa nie tylko jakości pracy, ale także życia pacjentów.

Jeśli już jesteśmy na tym pułapie rozmowy, to proszę mi powiedzieć, czy polski senior w ogóle ma szansę na poprawę opieki medycznej?

Polski senior ma bardzo małe szanse na poprawę opieki medycznej, bo jeżeli my – Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy – zrezygnujemy z zakupów dla seniorów, czyli do szpitali, to nikt tego nie zrobi. Śmiem twierdzić – obym się mylił – i wtedy będę też krzyczał na cały głos, że się myliłem i przepraszał wszystkich, ale z doświadczenia wiem, że przez te 4 lata naszych zakupów nic nie przybyło do tych miejsc z innych instytucji. Jedyne, co się zmieniło to tylko to, że gdzieś przyszło więcej lekarzy specjalistów. Jeżeli my tego nie będziemy robili, to seniorzy będą zapomniani, ponieważ nie mają żadnego lobbowania. No nic. Jestem zdumiony wręcz pozytywnie, że wy piszecie na ten temat i że chcecie się tym zająć. Taka jest prawda. Mówiąc brutalnie, moim zdaniem idzie bardzo zły czas dla seniorów. Jest potrzeba jakiejś rewolucji, jakiegoś wsparcia tylko dla seniorów. Jeśli wśród seniorów są jeszcze ludzie pełni energii, to powinni działać. Zobaczcie, że kampanie społeczne mają sens. Powinno się o tym mówić codziennie, że starsi ludzie też popełniają błędy i my jesteśmy od tego, aby im pomóc i opiekować się nimi. To jest właśnie ochrona, która ludziom w podeszłym wieku jest potrzebna. Nie chodzi tylko o to, że w Polsce jest prawie 7 tysięcy nowych łóżek, powinno być co najmniej 70 tysięcy. Teraz 7 tysięcy osób może położyć na wygodnym łóżku, a potrzeb jest na pewno więcej. Ta codzienność, gdzie osoby w podeszłym wieku są niezauważane, gdzie w moich czasach uczono nas w szkole, że trzeba ustąpić takiej osobie miejsca w tramwaju. Teraz już nie ma takiego obowiązku. Jak zrobiono badania, no to niestety, 60 proc. ludzi młodych i starszych mówi "Ale dlaczego mam ustępować? Ja mam bilet, niech w takim razie emeryt sobie jedzie o tej porze, kiedy jest luźniej”. Nie ma już takiego podejścia psychologicznego, takiej filozofii, takiej etyki. Za moich czasów to była starsza osoba. Trzeba ustąpić miejsca, bo tak nas uczono. Osoba w podeszłym wieku nie ma żadnego znaczenia w polskim systemie. Jest kompletnie odsunięta, kompletnie ubezwłasnowolniona. Emeryt w Polsce to brzmi ponuro. Niestety.