Według wyników badań dotyczących kontroli czynników ryzyka chorób serca w Polsce, świadomość Polaków dotycząca odpowiedniej profilaktyki 
i kontroli poziomu cholesterolu jest bardzo niska. Polacy nie badają poziomu cholesterolu. Stąd konieczność edukacji społeczeństwa na temat tego, w jaki sposób uchronić się przed niebezpiecznym cholesterolem i jak zminimalizować ryzyko chorób związanych z jego podwyższonym poziomem. Choć cholesterol sam w sobie nie jest niebezpieczny, to jego nadmiar osadza się w naczyniach krwionośnych i tworzy płytkę miażdżycową, czyli zmniejsza przepływ krwi. A stąd już prosta droga do udaru mózgu lub zawału serca.

Skąd ten cholesterol?

Powiedzmy sobie szczerze – często ciężko pracujemy nad tym, aby poziom złego cholesterolu utrzymać na wysokim poziomie. Jak? Po pierwsze nie dbamy o prawidłową dietę. Jemy stanowczo za dużo czerwonego mięsa i tłustych produktów mlecznych – masła i śmietany, a co za tym idzie, nasyconych kwasów tłuszczowych. W naszej codziennej diecie znajduje się też dużo niezdrowych tłuszczów trans, które możemy znaleźć, m.in. w smażonych i przetworzonych potrawach (m.in. w fast foodach) oraz ciastkach i cukierkach. A z drugiej strony, za rzadko sięgamy po produkty zawierające tzw. dobre tłuszcze, np. tłuste ryby morskie (źródło kwasów Omega-3), czy tłuszcze roślinne, np. oliwę z oliwek albo orzechy (znajdują się w nich tłuszcze jednonienasycone). Często też nie dostarczamy organizmowi odpowiedniej ilości błonnika – znaleźć go można, m.in. w otrębach, niektórych warzywach (brokuły, marchew) i owocach (śliwki, morele). Co najważniejsze – jemy za dużo. Jak pokazują statystyki, otyłość jest coraz większym problemem. W Polsce prawie 25 proc. wszystkich mężczyzn jest otyłych. To aż 
o 10 proc. więcej niż dziesięć lat temu. Kolejnym czynnikiem, który znacząco zwiększa ryzyko zbyt wysokiego poziomu cholesterolu jest siedzący tryb życia i ograniczenia aktywności fizycznej.

Krok w dobrą stronę

Co zatem można zrobić aby samemu obniżyć poziom złego cholesterolu? To proste. Zadbać o ruch i dietę. Wbrew pozorom nie oznacza to bolesnych wyrzeczeń i wiecznego poczucia głodu. Wystarczy wprowadzić kilka zmian. Masło można zamienić na miękką margarynę 
o obniżonej kaloryczności, z dodatkiem steroli roślinnych, nie zawierającej utwardzanych tłuszczów. Do smażenia, zamiast smalcu, lepiej używać oliwy lub oleju, a śmietanę w sałatkach można zastąpić jogurtem. Warto zrezygnować z czerwonego mięsa, zwłaszcza z wieprzowiny i wprowadzić do swojej diety ryby (zwłaszcza tłuste morskie) 
i drób. Niezastąpione są też warzywa i owoce. Nie dość, że nie są źródłem pustych kalorii, to dostarczają do organizmu cenny błonnik. Dodatkowo niektóre z nich, np. jabłka, obniżają poziom złego 
cholesterolu.