Co zmieniło się w Pana życiu po zawale serca?

Dziś już nic. Mówiąc dokładniej staram się więcej ruszać. Gdy mogę wjechać winda – idę pieszo, a samochód staram się parkować kilka przecznic wcześniej, by znaleźć pretekst do spaceru. Jednak w 2010 roku, kiedy wszedłem do Instytutu Kardiologii w Aninie, nie było mi do śmiechu. Dziś wiem, ze miałem wtedy dużo szczęścia, bo trafiłem w fachowe ręce lekarzy: profesorów Witolda Rużyłło i Adama Witkowskiego. Dopiero teraz – ta droga mogę im podziękować.

Mimo przebytej choroby, nie zrezygnował Pan z aktywności zawodowej. Jak wyglądał powrót do sprawności?

To były cztery miesiące codziennych ćwiczeń (rano i po południu) pod okiem rehabilitantów – potem sanatorium. Obserwowałem innych ćwiczących – szukając w ich zachowaniach swoich słabości. Takiej trudnej do opisania niezborności ruchów, sapania. Bałem się, że nigdy nie będę znowu silny, ze zostanie mi na zawsze powolność. Najgorsze były początki – pierwsze dwa miesiące, wtedy wszelkie zmiany przychodzą bardzo powoli. Trzeba włożyć nieproporcjonalnie dużo wysiłku w prace nad sobą, a poprawy ciągle brak. To znaczy, nie widzi jej sam ćwiczący, bo ciągle pamięta siebie z przeszłości.

Z zewnątrz wygląda to na szczęście lepiej. Bardzo pomocni są wtedy bliscy chorego, a właściwie już rekonwalescenta, ich opinie i psychiczne wsparcie są niezastąpione. Przychodzą pierwsze sukcesy, np.: potrafię już godzinę przejechać na rowerze – a jeszcze pamiętam, jak mogłem tylko kwadrans. I budzi się wiara i przekonanie, że dam sobie rade, że mogę wrócić do normalności. Bardzo pomaga las, drzewa, trawa, poruszające się owady, ptaki.

Czy przed zawałem był Pan aktywny fizycznie?

Tak byłem aktywny, zawsze byłem ruchliwym facetem. Długie lata do pracy jeździłem rowerem, tak dla sportu. Wcześniej wspinałem się, chodziłem po górach, pływałem. Właśnie tzw. spadek formy i ociężałość spowodowały, że zgłosiłem się do lekarza kardiologa. Tym większym ciosem była dla mnie ta choroba.

Krąży opinia, że zawał serca to swego rodzaju wyrok. Zawałowcy boja się nawrotu choroby. Jak poradzić sobie ze strachem przed ponownym atakiem?

Myślę, że ten strach jest naturalny, przecież zawał to bliskie otarcie się o śmierć. Raptem każdy z nas widzi kruchość życia. Nie u kogoś, ale u siebie. To jakby stanąć przed lustrem i zobaczyć, że moje odbicie słabnie i przewraca się, a my nic nie możemy zrobić. Mnie ten obraz długo prześladował w snach. Pomogły mi informacje o pożywieniu, o sposobach emocjonalnego rozładowania się. Słowem – posiadana już i nabywana wiedza o chorobie, o sposobach leczenia, o procesach jakie zachodzą. w moim ciele. Co szkodzi, co pomaga. Jak się bardzo zaangażować – to jest mniej czasu na tzw. złe myślenie, o negatywnych i nieodwracalnych skutkach zawału. Uzmysłowiłem sobie, jak wielu rzeczy nie wiem. Zresztą ciągle słyszę i czytam o nowych odkryciach, o niezrozumiałych przykładach wyleczenia.

Od wielu lat organizowane są akcje edukacyjne, mające na celu informowanie pacjentów, jak aktywnie żyć po zawale. Czy spotkał się Pan z tego rodzaju wsparciem?

Tak, właśnie w Instytucie Kardiologii w Aninie z takimi edukacyjno– oświatowymi szkoleniami, ze spotkaniami byłych pacjentów w soboty lub niedziele (włącznie). Wiele dają też ogólnodostępne materiały informacyjne w postaci broszur/folderów, z którymi spotkałem się w punktach kardiologicznych. Dużo rozmawiałem z lekarzami, z pielęgniarkami, z rehabilitantami, których pytałem. Zawsze mieli czas, by odpowiedzieć lub wskazać, gdzie szukać wyjaśnień. Ta praktyczna wiedza to dla chorego bardzo dużo.

Jakich wskazówek mógłby Pan udzielić osobom, które są w grupie ryzyka lub przebyły zawał serca?

Przyznam uczciwie, że nie czuję się na siłach, by odpowiedzialnie radzić. Każdy przypadek jest inny. Ale wiem na pewno, że ruch, praca dająca satysfakcje i refleksja nad własnym codziennym życiem są najważniejsze. Ta refleksja to po prostu szybka ocena: czy warto np. kłócić się w pracy o to, czyje rozwiązanie jest lepsze? Czy szybko przedstawić swoja opinie na piśmie w kilku egzemplarzach.

 


Dziennikarz radiowy i telewizyjny z trzydziestoletnim stażem, menedżer i twórca. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji UMCS w Lublinie, ukończył również podyplomowe studium dziennikarskie na Uniwersytecie Warszawskim oraz studia MBA na Uniwersytecie Illinois i Politechnice Lubelskiej. Rzecznik prasowy Ministerstwa Kultury i Sztuki, twórca i redaktor naczelny drugiej w Polsce prywatnej stacji telewizyjnej TNL Lublin, później – wiceprezes ds. programowych Polskiego Radia w Rzeszowie. W latach 2000-2006 wicedyrektor ds. programowych OTV Lublin. Pracował na stanowisku wicedyrektora ds. ekonomiczno-produkcyjnych Oddziału TVP w Łodzi. Do połowy 2013 roku dyrektor Agencji Produkcji Audycji Informacyjnych (wydającej Panoramę, Teleexpress i Wiadomości).Obecnie Gł. Specjalista w TAI w TVP SA. Współtwórca Fundacji Edukacji Społecznej – AUXILIUM oraz Akademii Dziennikarstwa i Realizacji Dźwięku. W Radiu Polska Live z red. Małgorzatą Wiśniewską (Panorama TVP) prowadzi magazyn medyczny „Czas na Rozmowę”.