krótce także przed nami ferie i wyjazdy na ferie. Czasem powrót do domu łączy się z obecnością na głowach nieproszonych gości. Jak sobie wówczas radzić?

Przede wszystkim nie panikować. Wiele osób bardzo wstydzi się wszawicy i kiedy borykają się z tym problemem, nie chcą informować o nim otoczenia, bojąc się stygmatyzacji jako osoby brudnej. Tymczasem wszawica to taka sama przypadłość jak przeziębienie – każdy może „złapać wszy”. To problem dość powszechny. Można zarazić się w zatłoczonym autobusie, tramwaju i pociągu, podczas imprez masowych, takich jak koncerty czy podczas pielgrzymek. Dzieci i młodzież ulegają zarażeniu przez bezpośredni kontakt podczas wspólnych zabaw.

Stosowanie prostych zasad chroni przed zarażeniem, a przede wszystkim rozwojem wszawicy. Należy zachowywać właściwą higienę. To jednak nie tylko ogólnie rozumiana czystość. To także pewne nawyki zachowań, które powinniśmy poznawać i stosować od najmłodszych lat. W przypadku wszawicy nie wystarczy unikać bezpośredniego kontaktu (głowa przy głowie). Nie wolno pożyczać sobie grzebieni, szczotek, biżuterii do włosów, czapek, ręczników na basenie lub nad morzem. Wesz głowowa może przenosić się także pośrednio przez zarażoną pościel i tapicerkę, stąd istnieje możliwość, że nawet najbardziej czysty człowiek, jeżdżąc środkami komunikacji miejskiej czy podmiejskiej, może złapać wszy.

Jak rozpoznać wszawicę i jak sobie z nią poradzić?

Największe skupiska gnid / wszy są za uszami, nad karkiem, na przedziałku, tam gdzie ciepło, bije puls. Najczęściej za uszami i nad karkiem pojawiają się dorosłe pasożyty, które wielkością i kształtem przypominają ziarno sezamu. Gnidy przywierają mocno do włosa, zwykle u jego nasady, i nie można ich strzepać jak np. łupież. W miejscu ukąszenia powstaje niewielkie swędzące i piekące zgrubienie. Trzeba pamiętać, że nie wolno się tam drapać. Paznokcie niszczą naskórek. Na takich otarciach mogą pojawić się bakterie lub grzyby, co czasem kończy się poważną chorobą skóry. W takim przypadku pomóc mogą tylko preparaty przepisane przez lekarza.

Stwierdziwszy obecność niepożądanych gości, należy nabyć w aptece jeden z wielu dostępnych bez recepty preparatów, naprawdę skutecznych. Mają one postać szamponu, pianki lub kremu nakładanego na włosy. Leczenie preparatem trzeba powtórzyć po mniej więcej 10 dniach. Dzięki temu zabijemy pasożyty, które wykluły się z jaj, ale jeszcze nie zaczęły się rozmnażać. Należy pamiętać, że używanie specyfików „profilaktycznie” jest niewłaściwe. Mogą uczulać czy spowodować powstawanie oporności na lek i skuteczność będzie mniejsza. Na pewno należy wybrać te, które mają dołączone do płynu/szamponu gęsty metalowy grzebyk. Po wymyciu głowy trzeba ją dokładnie wyczesać. Przejrzeć uważnie głowę, pasmo po paśmie i przeczesywać, bo grzebyk zbiera zarówno martwe wszy, jak i odrywane od włosa gnidy (czasem trzeba je ściągnąć z włosa palcami, bo tak mocno są przyczepione). Dlatego łatwo odróżnić gnidy od łupieżu, bo łupież z głowy po prostu „się sypie”. Takie działania trzeba podejmować codziennie przez 7-14 dni (w zależności od informacji od producenta na etykiecie repelentu). Jeśli nadal na głowie będą znajdować się gnidy, należy zwrócić uwagę, gdzie są umiejscowione. Wesz składa jaja tuż przy skórze. Jeśli są przy skórze, to jest nawrót zakażenia, jeśli jaja są już jakiś centymetr od skóry, to ślad po starym zakażeniu, włosy przecież rosną i gnida odsuwa się od skóry.

Absolutnie nie wolno stosować u ludzi preparatów przeciw wszawicy przeznaczonych dla zwierząt – mają one bowiem niebezpieczne dla ludzi stężenia substancji czynnej!