iedy dowiedział się Pan o tym, że choruje na łuszczycę?

Moja mama już podczas pobytu w szpitalu, po moich narodzinach, otrzymała od położnej pierwszą informację, że zmiany na skórze, które u mnie występują mogą wskazywać na łuszczycę. Dokładną diagnozę postawiono mi kiedy miałem dwa lat. Od tego czasu byłem też farmakologicznie leczony, niestety z niewielkim skutkiem.

Jaka była Pana pierwsza reakcja, gdy zrozumiał Pan, że choruje na łuszczycę? Załamał się Pan czy raczej nie zdawał sobie sprawy, z jakim schorzeniem ma do czynienia?

Jako dziecko raczej nie miałem świadomości, jak poważna jest moja choroba i ile pracy oraz wyrzeczeń będzie wymagało ode mnie jej leczenie. Ale już od najmłodszych lat czułem się inny, gorszy z powodu moich zmian łuszczycowych. Moi bracia mówili do mnie “zgniły fifol”, gdyż zmiany pojawiły się także w okolicach części intymnych. Od dziecka uprawiałem sport, brałem udział w zawodach, byłem bardzo aktywny. Pamiętam, że jako nastolatek denerwowałem się nie z powodu konkursu czy zawodów, jakie mnie czekały, a z powodu prysznica we wspólnej szatni. Rozbieranie się przy rówieśnikach i wystawianie zmian na oczy innych było dla mnie wstydliwe i bardzo krępujące. Tym bardziej, że kilka lat temu nie mówiło się tak publicznie i otwarcie o problemie łuszczycy, a osoby na nią chorujące były traktowane jak trędowate.

Jakie zmiany wprowadził Pan w swoim życiu, dzięki którym udało się Panu pokonać chorobę?

Na początku zacząłem wyjeżdżać do Izraela i tam kąpałem się w Morzu Martwym. Te kąpiele pozwoliły mi pozbyć się łuszczycy w 98 proc. Zawsze jednak, kiedy wracałem stamtąd, zmiany łuszczycowe również powracały. Wówczas uświadomiłem sobie, że problem leży w tym, co jem. Zacząłem obserwować swój organizm, bardzo dokładnie przyjrzałem się swojej diecie. Z moich obserwacji wyczytałem, że to właśnie jedzenie truje mój organizm i powoduje chorobę. Musiałem tylko odkryć, jakie produkty są mi zabronione, a jakie wskazane. Taka obserwacja organizmu i jego reakcji trwała kilka lat, aż trafiłem na dietę według grupy krwi. Stosując tą dietę zauważyłem największą poprawę stanu zdrowia. Zmiany łuszczycowe zaczęły się zmniejszać, a z czasem znikać. Wykluczyłem ze swojej diety zboża, a szczególnie pszenicę, zrezygnowałem także z nabiału i produktów mlecznych. Zacząłem także selekcjonować spożywane mięso. Do diety dołączyłem suplementację olejami omega 3 oraz algami i chlorellą. Regularnie oczyszczałem swój organizm i piłem mieszanki ziołowe. Stworzyłem także swoje dwie herbaty, które do dziś regularnie stosuję i sprzedaję. Z czasem zmiany w diecie zaczęły przynosić spektakularne efekty, a o chorobie mogłem zapomnieć.

Łuszczyca to wstydliwe schorzenie. Chorzy na nią są często stygmatyzowani przez społeczeństwo. Jak radzić sobie ze wstydem? Czy Pana zdaniem można żyć normalnie z tą chorobą?

Nie wiem, czy da się żyć normalnie z tą chorobą. Ja nie potrafiłem i dlatego zacząłem szukać jej źródła i samodzielnie ją leczyć. Uważam, że z chorobą nie można się godzić. Zawsze są jakieś szanse, że uda nam się ją pokonać, dlatego warto walczyć do końca. Ja też miałem w swoim życiu wiele momentów, kiedy chciałem się poddać, kiedy choroba wracała, a z każdej strony czekały na mnie pokusy. Mimo to konsekwentnie trzymałem się mojej diety i zgłębiałem wiedzę na temat mojego organizmu. Gdyby mi się nie udało wygrać z chorobą, pewnie musiałbym nauczyć się z nią żyć. Bez niej jednak jest mi zdecydowanie lepiej i jako osoba, która pokonała łuszczycę mogę powiedzieć, że naprawdę warto zawalczyć o siebie i o swoje zdrowie.

Gdzie chorzy na łuszczycę powinni szukać wsparcia i pomocy? Kto Panu pomógł w walce z chorobą?

Mi w walce z chorobą pomógł upór i wytrwałość. Myślę, że chorzy na łuszczycę chcąc wyleczyć chorobę muszą znaleźć w sobie siłę na zmianę swojego życia. Zmiana nawyków żywieniowych, wykluczenie produktów z diety, oczyszczanie organizmu wymaga ogromnej dyscypliny, ale kiedy robi się to wszystko regularnie, naprawdę można osiągnąć niesamowite efekty. Po wsparcie najlepiej zwrócić się do osoby, której udało się wygrać z łuszczycą. Nikt tak nie zrozumie chorego jak drugi chory. Patrząc na osobę, której udało się pokonać chorobę zyskujemy motywację i chęć do działania. A w kryzysowych sytuacjach warto uciekać w sport. To on pozwala się wyluzować i spojrzeć na pewne sprawy z innej, lepszej perspektywy.