Jest częstą chorobą pasożytniczą, a jednak ludzie wciąż traktują wszy jako powód do wstydu, temat tabu.  Pojawienie się wszawicy w jakimś środowisku, np. w szkole czy w pracy powoduje zażenowanie, lęk przed odrzuceniem, czasem wręcz zdenerwowanie czy niepokój społeczności. W tym sensie stanowi problem o wymiarze społecznym, bowiem w sensie medycznym wszawica, zaliczana do grupy inwazji pasożytami zewnętrznymi, nie znajduje się jednak w wykazie chorób zakaźnych stanowiącym załącznik do obowiązującej Ustawy z dn. 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz.U. nr 234, poz.1570 z późn. zm.). W związku z powyższym przypadki wszawicy nie są objęte zakresem działania organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej i brak jest podstaw do wydania decyzji administracyjnej nakazującej dziecku z wszawicą wstrzymanie się od uczęszczania do placówki oświatowej w trybie określonym ustawą. Decyzję o pozostawieniu dziecka w domu do czasu usunięcia pasożytów zawsze należy do opiekunów prawnych / rodziców. Podczas kontroli sanitarnych szkół czy przedszkoli prowadzonych przez powiatowe stacje sanitarno-epidemiologiczne inspektorzy mogą ustalić, czy problem wszawicy jest znany dyrektorowi placówki i jakie ewentualnie działania podjął. Jednakże w świetle przywołanych wyżej przepisów Państwowa Inspekcja Sanitarna nie ma żadnych narzędzi prawnych do wymuszenia jakichkolwiek działań w tym obszarze. PSSE może natomiast wesprzeć taką placówkę w działaniach edukacyjnych skierowanych do rodziców, jak można skutecznie walczyć z wszawicą. Należy pamiętać, że jeżeli dziecko ma długotrwale utrzymującą się wszawicę, może to świadczyć, że jest zaniedbywane przez rodziców (osoby odpowiedzialne za dobrostan psychofizyczny dziecka), a więc szkoła poprzez pedagoga szkolnego i współpracę z ośrodkiem pomocy społecznej powinna dotrzeć do takiego środowiska domowego i sprawdzić, jaka jest przyczyna takiego zaniedbania dziecka oraz zastosować środki pomocowe w ramach pomocy społecznej, o ile okaże się to niezbędne, bo rodzina będzie np. dysfunkcyjna społecznie.

Ponieważ najczęściej wszy przenoszą się bezpośrednio z głowy na głowę, z osoby na osobę, stąd zwykle zarażenie następuje między osobami, które przebywają blisko siebie w większych skupiskach. Wesz głowowa to problem dość powszechny, każdy może nabawić się wszawicy. Przenoszeniu wszy sprzyja każde większe zagęszczenie ludzi. Można więc zarazić się w zatłoczonym autobusie, tramwaju i pociągu, podczas imprez masowych, takich jak koncerty czy podczas pielgrzymek. Dzieci i młodzież ulegają zarażeniu przez bezpośredni kontakt podczas wspólnych zabaw i przebywania na obozach, koloniach, w szkole lub w przedszkolu.

Zakażenie wszami nie jest tylko kwestią przestrzegania zasad higieny lub dowodem na ich nieprzestrzeganie. Ale stosowanie pewnych prostych zasad chroni przed zarażeniem, a przede wszystkim rozwojem wszawicy. Wszawica, to taka sama przypadłość, jak i przeziębienie, może się zdarzyć i trzeba się z tym jak najszybciej uporać. Trzeba zachowywać należytą higienę i uczyć dobrych zachowań już od najmłodszych lat. Higiena bowiem to nie tylko czystość lub jej brak. To także pewne nawyki zachowań. W przypadku wszawicy nie wystarczy unikać bezpośredniego kontaktu (głowa przy głowie). Nie wolno pożyczać sobie grzebieni, szczotek, biżuterii do włosów, czapek, ręczników na basenie lub nad morzem. Ale małe dzieci tego nie rozumieją, a starsze choć wiedzą, nie bardzo chcą się do tego stosować.

Wesz głowowa może przenosić się także pośrednio przez zarażoną pościel i tapicerkę, stąd istnieje możliwość, że nawet najbardziej czysty człowiek, jeżdżąc środkami komunikacji miejskiej czy podmiejskiej, może złapać wszy.

Pogoda (ciepło czy zimno) nie ma wpływu na pojawianie się wszawicy. Jednak zgłoszenia do Powiatowych i Wojewódzkich Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych nasilają się zwłaszcza na początku roku szkolnego, po wakacjach, następnie po feriach świątecznych zimą. Ten „sezon” na wszy to właśnie zauważalne zwiększenie występowania problemu w tych okresach. Wynika to z prostego faktu, że często dzieci, przebywając na koloniach czy obozach, nie mają wyrobionego mocnego nawyku lub umiejętności dbania samodzielnego o swoją osobistą higienę.

Aby wszawica została w miarę szybko wyeliminowana, potrzebna jest współpraca całej społeczności, w której wystąpi i pełnego zaangażowania wszystkich jej członków – w szkole czy w przedszkolu zarówno kadry pedagogicznej, jak i wszystkich rodziców. Tylko jednoczesne działanie dyrektora placówki wraz z nauczycielami i rodzicami może przynieść efekty w zwalczaniu wszawicy. Wystarczy jedno „oporne” środowisko domowe, żeby starania te nie przynosiły oczekiwanego skutku. Dyrektor placówki w przypadku stwierdzenia występowania u dzieci wszawicy powinien poinformować ich rodziców o konieczności wykonania wśród wszystkich domowników zabiegów leczniczych. Dyrekcja może również zorganizować działania edukacyjne na ten temat adresowane do rodziców i dzieci. W razie potrzeby – np. gdy zasięg występowania wszawicy jest duży ­– dyrekcja placówki może zwrócić się o wsparcie działań edukacyjnych do właściwej terenowo powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej i na pewno ją otrzyma. Problem w szkołach i przedszkolach dlatego czasem ciągnie się miesiącami, że rodzice, zamiast nawzajem się informować i współdziałać, unikają tematu albo wprost udają, że problemu nie ma. To są też niemałe koszty, przecież oprócz mycia głów specjalnymi preparatami trzeba odkazić cały dom, uprać wszystkie rzeczy, pościele, ubrania, oddać do pralni kapy. Osoby, których nie stać na zakup potrzebnych środków do zwalczenia wszawicy mogą ubiegać się o wsparcie finansowe w oparciu o pomoc społeczną.

Jak rozpoznać wszawicę i jak sobie z nią poradzić? Rodzice mogą sami rozpoznać chorobę u dzieci. Największe skupiska gnid / wszy są za uszami, nad karkiem, na przedziałku, tam gdzie ciepło, bije puls. Najczęściej za uszami i nad karkiem pojawiają się dorosłe pasożyty, które wielkością i kształtem przypominają ziarno sezamu. Gnidy przywierają mocno do włosa, zwykle u jego nasady, i nie można ich strzepać jak np. łupież. W miejscu ukąszenia powstaje niewielkie swędzące i piekące zgrubienie. Trzeba pamiętać, że nie wolno się tam drapać. Paznokcie niszczą naskórek. Na takich otarciach mogą pojawić się bakterie lub grzyby, co czasem kończy się poważną chorobą skóry. W takim przypadku pomóc mogą tylko preparaty przepisane przez lekarza.

Warto wspomóc ich działanie. Wystarczy przeczesywać lekko zmoczone włosy grzebieniem o gęstych ząbkach. Leczenie preparatem trzeba powtórzyć po mniej więcej 10 dniach. Dzięki temu zabijemy owady, które wykluły się z jaj, ale jeszcze nie zaczęły się rozmnażać. Dostępne w aptekach preparaty są naprawdę skuteczne. Należy pamiętać, że używanie ich „profilaktycznie” jest niewłaściwe. Mogą uczulać, mogą spowodować powstawanie oporności na lek i skuteczność będzie mniejsza. Po zastosowaniu preparatu (czy to w postaci płynu, szamponu czy pianki), po wymyciu głowy trzeba ją dokładnie wyczesać. Przejrzeć uważnie głowę, pasmo po paśmie i przeczesywać, bo będą grzebykiem zbierane zarówno martwe wszy, jak i odrywane od włosa gnidy (czasem trzeba je ściągnąć z włosa palcami, bo tak mocno są przyczepione). Dlatego łatwo odróżnić gnidy od łupieżu, bo łupież z głowy po prostu „się sypie”. Ponieważ wyczesywanie jest pracochłonne i wymaga dużo cierpliwości ze strony zarówno opiekuna jaki i samego dziecka, często mamy decydują się na skrócenie włosów córce lub ogolenie głowy chłopcu. Nie ma potrzeby ścinania włosów, jeśli cierpliwie z problemem powalczymy. Takie działania trzeba podejmować codziennie przez 7-14 dni (w zależności od informacji od producenta na etykiecie repelentu). Jeśli nadal na głowie dziecka będą znajdować się gnidy, należy zwrócić uwagę, gdzie są umiejscowione. Wesz składa jaja tuż przy skórze. Jeśli są przy skórze, to jest nawrót zakażenia, jeśli jaja są już jakiś centymetr od skóry, to ślad po starym zakażeniu, włosy przecież rosną i gnida odsuwa się od skóry.

Absolutnie nie wolno stosować u ludzi preparatów przeciw wszawicy przeznaczonych dla zwierząt - mają one bowiem niebezpieczne dla ludzi stężenia substancji czynnej!


Wszystkich, którzy borykają się z problemem wszawicy, a mają jeszcze jakieś wątpliwości, co do właściwego postępowania, powinności placówki oświatowej tudzież możliwych środków zaradczych odsyłam do oficjalnego Stanowiska Głównego Inspektora Sanitarnego oraz Stanowiska Departamentu Matki i Dziecka w Ministerstwie Zdrowia.