iedy i w jaki sposób dowiedziałeś się o chorobie?

To był 2008 r. Zauważyłem znaczny spadek kondycji fizycznej, a moje gorsze samopoczucie bardzo utrudniało mi pracę. Doszło do tego, że zasypiałem przed biurkiem, a bywały dni, kiedy rano nie miałem siły podnieść się z łóżka. Do tego ogromny ból nóg, który w zasadzie nie ustawał. Znając swój organizm wiedziałem, że coś jest nie tak. Niestety pierwszy i drugi lekarz do którego się udałem zlecił tylko ogólne badania krwi i widząc prawidłowe wyniki wysyłał mnie na zwolnienia lekarskie z powodu przemęczenia. Dopiero trzeci lekarz zajął się mną kompleksowo i zlecił cały pakiet badań, w tym test anty-HCV.

Czy wiesz jak doszło do zarażenia wirusem? Jakie były Twoje myśli po usłyszeniu diagnozy?

Szczerze powiem, że dodatni wynik testu anty-HCV nie wywołał na mnie żadnego wrażenia. Moja wiedza na temat HCV była znikoma. Wyniki odebrałem w recepcji przychodni i dopiero informacje jakie znalazłem w internecie oraz u przysłowiowego doktora googla wywołały u mnie panikę. Docierało do mnie, że w zasadzie moje dni są policzone i jestem niebezpieczny dla otoczenia, co oczywiście dalekie było od prawdy. Zaraz później przyszedł gniew i standardowe pytania „dlaczego akurat ja?”, „przecież dbam o zdrowie, co zrobiłem źle?” itd. W dzieciństwie byłem wielokrotnie hospitalizowany i podejrzewam, że do zakażenia doszło w którymś ze szpitali. To były czasy, kiedy najwięcej zakażeń pochodzi właśnie z placówek medycznych. Z racji tak dużej ilości miejsc, gdzie może dojść do zakażenia, wskazanie dokładnego czasu i miejsca zakażenia jest w zasadzie niemożliwe.

Prowadzisz bloga i przekonujesz, że HCV to nie wyrok. Czy choroba bardzo zmieniła Twoje życie?

Po diagnozie przyszedł czas na dalszą diagnostykę, która trwała ponad rok i potem ponad rok oczekiwałem w kolejce na leczenie. Z jednej strony potrzebowałem kontaktu z innymi pacjentami, a z drugiej chciałem uporządkować informacje o HCV, żeby inne osoby nie musiały błądzić po sieci i czerpać wiedzy z niesprawdzonych źródeł. Powstał blog, który okazał się idealną terapią dla mnie, ale również pomógł wielu ludziom. Kilka lat temu dostęp do leczenia i samo leczenie było nieporównywalnie gorsze i bardziej problematyczne niż obecne terapie. Dziś zdecydowana większość osób może wyleczyć się w ciągu zaledwie trzech miesięcy, bez uciążliwych skutków ubocznych, a zupełnie niedawno trwało to rok lub więcej, obarczone było wieloma skutkami ubocznymi i niestety dawało tylko 40-60 proc. szans na powodzenie. Moja pierwsza terapia musiała zostać przerwana w połowie z powodu potwornych skutków ubocznych. Udało się dzięki dostępowi do nowych terapii.
Od trzech lat jestem zdrowy. Moje wyniki są idealne, a ja mam mnóstwo energii do pracy. W wolnych chwilach staram się podejmować jak najwięcej aktywności fizycznych, co przed leczeniem było niemożliwe. W zakażeniu HCV najgorsze jest to, że większość zakażonych osób o tym nie wie. To prawdziwy dramat! Dramat, który uniemożliwia podjęcie terapii, a w konsekwencji uniknięcie wielu następstw choroby. Blog oraz wszystkie akcje, w których miałem przyjemność brać udział spowodowały, że praca sceniczna odeszła na dalszy plan i stałem się edukatorem. Na prywatnym facebooku często dostaję wiadomości „To pan jest tym od HCV?”. I wcale mi to nie przeszkadza.