akie przekonania mogą utrudnić leczenie nadwagi i otyłości?

Istnieje dużo destruktywnych przekonań, które mogą utrudniać leczenie otyłości. Najczęściej są to wzorce myślowe, które mają negatywny wydźwięk lub są nieprawdziwe. Często w naszym społeczeństwie funkcjonują mity dotyczące jedzenia i wyglądu. Przykładem takiego mitu, jest np. myślenie czy mówienie, że aby mieć siłę trzeba się porządnie się najeść, tzn. np. zjeść dwudaniowy obiad składający się z zupy, ziemniaków, mięsa i sosu. Innym przykładem jest przekonanie, że po każdym obiedzie obowiązkowo należy zjeść deser lub coś słodkiego. Również brak samoakceptacji, negatywne myślenie o sobie, o swoim ciele i wyglądzie mogą przyczynić się do tego, że nawet znaczna utrata wagi nie przyniesie choremu satysfakcji, co później skutkuje ponownym objadaniem się i powrotem do złych nawyków żywieniowych.

Wielu pacjentów, którzy zaczynają leczenie otyłości traktuje terapię jako okres przejściowy, który ma ich doprowadzić do określonej masy ciała i po którym będą mogli wrócić do tzw. “normalnego jedzenia”. Przez to często tworzą sobie listy zakazanych produktów, których nie wolno jest im spożywać, a po zakończeniu “odchudzania” znów wracają do upragnionych, niezdrowych i bardzo kalorycznych posiłków. Osoby z dużą otyłością często także na samym początku leczenia zaczynają wykonywać bardzo forsowne ćwiczenia – zakładają, że tylko kiedy zapiszą się na siłownię, będą biegać i codziennie jeździć na rowerze uda im się stracić kilogramy. Tak intensywny wysiłek fizyczny, szczególnie dla osób z wysoką masą ciała jest niewskazany, kończy się zazwyczaj zadyszką, podwyższonym pulsem, może doprowadzić do urazów i zniechęca chorego do kontynuowania aktywności. Z tego powodu praca psychologa z pacjentem cierpiącym na otyłość bardzo często rozpoczyna się właśnie od zidentyfikowania i przeformułowania destrukcyjnych przekonań.

Jak wyznaczać realne cele?

Polskie Towarzystwo Badań nad Otyłością upowszechnia fakt, że redukcja masy ciała o 10, a nawet 5 proc. masy wyjściowej już korzystnie wpływa na stan zdrowia i samopoczucie pacjenta. Trzeba jednak pamiętać, że taka utrata masy ciała nie dla wszystkich chorych będzie satysfakcjonująca. Dlatego cel jaki chce osiągnąć pacjent powinien być przede wszystkim satysfakcjonujący dla samego chorego, ale także bezpieczny, podzielony na etapy i rozłożony w czasie. Wytyczne europejskie mówią, że ubytek masy ciała w granicach od 0,5-1 kilograma tygodniowo to najzdrowsza i najlepsza wartość dla chorego. Najlepiej zatem, aby cel był dla pacjenta, realny, możliwy do zwizualizowania i krótkoterminowy. Z punktu widzenia psychologicznego, najistotniejsze dla osiągnięcia założonego celu jest wyobrażenie sobie planowanej zmiany i sprawdzenie pod różnym kątem, czy to jest dla pacjenta możliwe. Chory musi odpowiedzieć sobie na pytanie na jakie zmiany jest przygotowany i dopasować nowy porządek życia do swoich możliwości i indywidualnych preferencji. Wielu pacjentów rozpoczynając zmianę opiera swoje cele na zasłyszanych mitach, które sztywno określają jaki sposób odżywiania będzie najlepszy, jaka ilość aktywności fizycznej jest mu potrzebna. Trzeba jednak podkreślić, że nie każdy chory przygotowany jest na codzienne bieganie w parku, jedzenie samych warzyw i picie 3 litrów wody dziennie. Postawienie sobie zbyt ambitnego celu, który przekracza możliwości chorego często powoduje, że już na początku drogi zostaje on zniechęcony do wprowadzania zmian.

Jak wyglądają poszczególne etapy zmiany?

Zanim dojdzie do podjęcia określonych działań, człowiek często – mówiąc potocznie – dojrzewa do zmiany, co może trwać nawet kilka lat. Kiedy już pojawi się wewnętrzna gotowość, warto nie działać pochopnie. Podstawą zmiany powinien być przemyślany plan i poczucie sensu działania. Chory powinien być świadomy w jakim celu wprowadza zmianę, musi także odpowiedzieć sobie na pytanie, czy faktycznie tej zmiany pragnie i potrzebuje. Zmiana jest procesem i przebiega w czasie. Ważne jest, aby się do niej przygotować, rozeznać zasoby jakimi się dysponuje i określić potrzeby. Jeden chory do poukładania sobie nowej sytuacji potrzebuje, rozmów z bliskimi, innemu posłuży stały kontakt z profesjonalistą (np. dietetykiem czy psychologiem), kolejny najskuteczniej wprowadzi zmiany uczestnicząc w grupie wsparcia, a jeszcze inny może mieć bardziej indywidualistyczne podejście i nie chce nikogo wtajemniczać w swój plan – to wszystko zależy od jego charakteru. Warto jednak zaznaczyć, że wsparcie innych osób jest zwykle bardzo pomocne, zwłaszcza na etapie utrzymywania zmiany, który jest długoterminowy i wymagający. Wiele osób cierpiących na otyłość właśnie na tym etapie zniechęca się i powraca do starych nawyków.

Czym jest samoregulacja?

Samoregulacja jest zdolnością do zarządzania sobą. Pozwala nam zapanować nad swoimi myślami, emocjami, impulsami i zachowaniami. Polega na umiejętności utrzymania wewnętrznej równowagi. Nie jest ona jednak tym samym co samokontrola, która polega na ograniczaniu siebie. Myśląc o samoregulacji zauważamy swój aktualny stan psychofizyczny, swoje potrzeby, zastanawiamy się co jest dla nas w danym momencie najkorzystniejsze. Samoregulacja uczy chorego opiekowania i zajmowania się swoim własnym ciałem i psychiką. Prowadzi do tego, że chory potrafi zaspokoić swoje potrzeby jednocześnie nie szkodząc sobie i swojemu zdrowiu. W leczeniu choroby otyłości samoregulacja pomaga pacjentom nauczyć się np. redukowania nadmiernego napięcia, wzmacniania motywacji czy w konsekwencji przygotowywania mniej kalorycznych deserów – pacjent zjada deser, którego potrzebuje, ale stara się by był zdrowy i zgodny z zasadami racjonalnego odżywiania.

Jak długo trwa zmiana nawyków?

Nawyk to coś, co kształtuje się przez określony czas, poprzez powtarzanie danego zachowania, dlatego zmiana nawyków również wymaga czasu, regularnego powtarzania i utrwalania. W psychologii uważamy, że psychika ludzka przystosowuje się do zmiany około roku, ale i ten czas może być niewystarczający, jeśli pacjent znajdzie się w sytuacji trudnej czy stresogennej. Pojawia się wtedy tendencja do powrotu do starych wzorców i wypracowana zmiana może okazać się nie tak trwała, jak się wcześniej wydawało. Dlatego ważne jest stałe podtrzymywanie wewnętrznej motywacji, między innymi poprzez nadawanie sensu swoim działaniom.

Jak podtrzymać motywację w przypadku niepowodzenia?

Na początek słów kilka o słabnącej motywacji. Pewnie każdy z nas zna sytuację, w której zaczyna dyskusję z samym sobą na temat zadania, które powinien wykonać. Zastanawia się nad sensem wykonywanej czynności, próbuje znaleźć powody, aby jej nie wykonywać – szczególnie, kiedy wymaga ona wysiłku i poświęcenia. W takiej sytuacji najskuteczniejszą metodą działania jest ucięcie wewnętrznych dywagacji i zrobienie czegoś “bo to trzeba zrobić”, albo jeszcze lepiej „bo to mi służy, bo to jest dla mnie właściwe”. Powtarzanie tego typu metody w przypadku zachowań prozdrowotnych (np. jedzenia śniadań czy aktywności fizycznej) pomaga je utrwalić, podobnie jak dzieje się to w przypadku codziennego mycia zębów.

Prawdziwym wyzwaniem dla motywacji jest z kolei niepowodzenie. Ważne, aby unikać wtedy myślenia typu „wszystko albo nic” i nie porzucać dotychczasowych działań. W zamian tego najlepiej jest po prostu tak szybko jak to możliwe powrócić do wcześniejszego sposobu postępowania, wspierając siebie samego lub poszukując wsparcia u innych. Z badań wynika, że chorzy na otyłość to często osoby zewnątrzsterowne czyli między innymi podatne na zewnętrzne bodźce stymulujące apetyt (np. widok czy zapach pożywienia), ale to oznacza również większą otwartość na pozytywny wpływ inspirujących rozmów, książek, przykładów z życia. Warto po nie sięgać w chwilach zwątpienia.

Czy osoby, które zwracają się do Pani o pomoc i cierpią z powodu otyłości mają problemy z samoakceptacją? Czy to wpływa na ich relacje z innymi ludźmi?

Z mojego doświadczenia wynika, że osoby chorujące na otyłość prawie zawsze mają problem z samoakceptacją. Widoczne jest to jednak bardziej u kobiet, a to przez to, że społeczeństwo surowiej ocenia kobietę chorującą na otyłość niż mężczyznę. O kobiecie, która zmaga się z wysoką masą ciała, często mówi się „zaniedbana”, o mężczyźnie – silny, postawny. Chociaż stygmatyzacja związana z wysoką masą ciała dotyka obie płcie, w przypadku kobiet częściej przybiera postać dyskryminacji, na przykład w środowisku zawodowym. Nawet w świecie zwierząt samiec, który jest większy, ma wyższą masę, uważany jest za bardziej atrakcyjnego. Amerykańskie badania potwierdziły pozytywną zależność pomiędzy wzrostem i masą ciała a pozycją zawodową u mężczyzn, nie obserwowano natomiast takiej zależności w przypadku kobiet. Same kobiety są także dla siebie bardziej krytyczne niż mężczyźni, myślą o sobie gorzej, częściej wytykają sobie niedoskonałości i wady. Nadmierna masa ciała wpływa na globalną samoocenę kobiety – na to jaką jest żoną, matką, pracownikiem. Może to utrudniać jej relacje z innymi ludźmi, partnerami, hamować jej rozwój osobisty czy zawodowy.

Czy społeczeństwo postrzega otyłość jako chorobę czy bardziej jako defekt wizualny? Dlaczego osoby, chorujące na otyłość są stygmatyzowane? Czy społeczeństwo postrzega otyłych jako gorszych?

W społeczeństwie wciąż jeszcze oceniamy osobę chorującą na otyłość jako taką, która sama jest winna swojej chorobie. Postrzegamy jej stan jako wynik zaniedbania i bardzo łatwo dopuszczamy się negatywnego, czasem nawet bardzo krzywdzącego oceniania takiej osoby. Jeszcze do niedawna w ten sam sposób myśleliśmy o osobach chorujących na depresję czy alkoholizm.

Niewiele osób upatruje przyczynę nadmiernego jedzenia prowadzącego do otyłości w problemie z samoregulacją, z radzeniem sobie z przebytymi traumami, czy z zaburzeniami odżywiania się. Nie możemy oczywiście mówić, że sam chory w ogóle nie przyczynił się do rozwoju swojej choroby – szczególnie w jej początkowej fazie. Czymś innym jest jednak wina, a czymś innym odpowiedzialność. Każdy z nas jest w dużej mierze odpowiedzialny za własne zdrowie, między innymi poprzez styl życia jaki prowadzi. W momencie jednak, kiedy mamy już do czynienia z problemem otyłości samoregulacja pacjenta jest bardzo zaburzona i samodzielnie nie jest on często w stanie poradzić sobie z problemem. Osoba chora na otyłość nie potrafi z dnia na dzień powiedzieć sobie, że od jutra będzie jeść mniej i zdrowo i dotrzymać tej obietnicy bo gdyby potrafiła, nie cierpiałaby przecież na otyłość. Dlatego pacjent chorujący na otyłość nie może zostać pozostawiony sam sobie. Musi on dostawać wsparcie od najbliższych oraz być pod opieką zespołu specjalistów, którzy pomogą mu wprowadzić nowe nawyki dotyczące prozdrowotnych przekonań, żywienia i aktywności fizycznej oraz utrwalić je, tak aby chory za kilka miesięcy znów nie powrócił do nadwagi czy otyłości.

Dlaczego pacjent, który podejmuje leczenie otyłości równocześnie powinien zacząć pracę z psychologiem lub terapeutą?

Od lat wiemy, że interdyscyplinarne, jednoczasowe leczenia pacjenta chorującego na otyłość przynosi najlepsze i najtrwalsze efekty. W terapię chorego powinien być zaangażowany lekarz, dietetyk, psycholog – terapeuta, fizjoterapeuta. Musimy pamiętać, że zbyt wysoka masa ciała, czyli otyłość jest często efektem innych zaburzeń, takich jak niekontrolowane objadanie się, bulimia, czy jedzenie nocne. Zdecydowana większość moich pacjentów cierpiących na otyłość je nadmiarowo pod wpływem stresu, negatywnych emocji, nierozwiązanych konfliktów wewnętrznych lub interpersonalnych. Są to problemy, z którymi samodzielnie nie potrafią sobie radzić. Dlatego w leczeniu otyłości głównym celem powinno być znalezienie przyczyny nadmiernego jedzenia. Jeśli nie jest nią problem medyczny lub niewłaściwe nawyki wynikające z braku wiedzy, pomocna jest praca z psychologiem lub terapeutą. Samo czasowe obniżenie masy ciała nie spowoduje wyleczenia otyłości, chodzi o trwałą zmianę stylu życia u podłoża której leży efektywna samoregulacja.

Czy w Polsce pacjenci chorujący na otyłość mają dostęp do terapii psychologicznej w ramach NFZ?

W naszym kraju nie ma powszechnego dostępu do darmowego poradnictwa psychologicznego przeznaczonego dla pacjentów chorujących na otyłość. Oczywiście w Polsce działają poradnie zdrowia psychicznego, ale trafiają tam chorzy z szerokim spektrum zaburzeń, a oferta nie obejmuje zazwyczaj regularnych, częstych wizyty przez długi okres czasu Chorzy na otyłość zmuszeni są korzystać z psychoterapii głównie w sektorze usług prywatnych, co dla wielu pacjentów stanowi istotną barierę. Od lat Polskie Towarzystwo Badań nad Otyłością prowadzi działania, które mają na celu poprawę sytuacji chorych na otyłość w Polsce. Pragniemy, aby nasi pacjenci mieli dostęp do wielospecjalistycznego leczenia, najlepiej w ośrodkach, które będą im oferowały kompleksową, refundowaną terapię.