Tak się dzieje na całym świecie. Nie znamy wszystkich przyczyn tego zjawiska, ale z pewnością sprzyja mu zanieczyszczenie środowiska. Udało się opanować choroby układu krążenia, w wielu krajach systematycznie maleje liczba chorych onkologicznie. Z chorobami układu oddechowego wciąż nie radzimy sobie najlepiej. Najczęściej występują astma oskrzelowa, przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) oraz przewlekłe zapalenie zatok i nosa. Na schorzenia te cierpi ponad miliard osób na świecie.

W Polsce nie jest lepiej

Od 1994 roku w Polsce co 6 lat powtarzane są badania epidemiologiczne, które pokazują, że 
w ciągu ostatnich 15 lat liczba chorych na astmę zwiększyła się trzykrotnie. Żadna choroba, nawet cukrzyca nie atakuje z tak ogromną siłą. Obecnie w Polsce na astmę choruje 4,5 miliona osób. Najczęściej chorują małe dzieci, 70 proc. zachorowań na astmę ma miejsce przed 3 rokiem 
życia. Na szczęście u najmłodszych pacjentów istnieją ogromne szanse wprowadzenia choroby w stan remisji, czyli stan, gdy nie występują objawy kliniczne. Zwykle dzieje się to między 10-16. rokiem życia. Nie należy jednak remisji mylić z wyleczeniem astmy. Wiemy, że choroba powróci, ale dopiero po 20-30 latach. Objawia się wtedy jako astma lub przewlekła obturacyjna choroba płuc.

Nie ma specyficznych badań

W diagnozowaniu astmy można się opierać na wywiadzie uzyskanym od pacjenta, starannym osłuchaniu jego płuc i objawach klinicznych. Są nimi: napadowy, nawracający kaszel, świsty lub nawet duszność (mogą pojawiać się w nocy lub nad ranem, przy zmianie temperatury powietrza, przy wysiłku) oraz ogromna skłonność do nawracających zaostrzeń choroby wywołanych infekcjami wirusowymi 
i alergenami. Nie dysponujemy prostym badaniem dodatkowym, które tak, jak to jest w przypadku cukrzycy, jednoznacznie pokazuje podwyższenie poziomu cukru we krwi.

Brakuje wiedzy

Późne rozpoznawanie chorób układu oddechowego, w tym także astmy, wiąże się – niestety 
– z brakiem wiedzy. Tylko 15 procent lekarzy w Polsce systematycznie 
podnosi swoje kwalifikacje, a postęp wiedzy medycznej jest tak ogromny, że po sześciu latach około 50 procent zdobytych wcześniej wiadomości 
jest nieaktualna. Dzieje się tak, bo nikt nie wymaga od lekarzy ustawi-
cznego kształcenia się. Oczywiście, cierpią na tym chorzy, którym zleca się niepotrzebnie dziesiątki badań, które niczego nie wnoszą ani do postawienia diagnozy, ani do terapii. 
Co więcej, powszechna staje się praktyka wysyłania pacjenta na drogie badania jak tomografia komputerowa, tylko dlatego, że młodzi lekarze nie potrafią, np. wysłuchać zmian zapalnych, czy zmian obturacyjnych 
w płucach. W USA znaleziono na to skuteczny sposób. Lekarz, który nie aktualizuje swojej wiedzy po otrzymaniu specjalizacji, dostaje niższe wynagrodzenie za leczenie, takie jak lekarz bez specjalizacji.