Home » Immunologia » Diagnostyka COVID-19
Immunologia

Diagnostyka COVID-19

Robert Flisiak

Prof. dr hab. n. med. Robert Flisiak

Prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych

Jakie są główne rodzaje testów diagnostycznych w przypadku COVID-19, czym one się różnią?  

Najważniejsze są testy genetyczne, które dzieli się na kilka odmian w zależności od czasu, który musi upłynąć, by uzyskać wynik. Czasami jest to 45 minut, a czasami nawet krócej. Drugą grupą testów są te antygenowe. Zalecam jednak bardzo dużą ostrożność w ich stosowaniu, gdyż niestety mogą wśród nich znaleźć się takie o niskiej wiarygodności, które zostały opracowane na początku pandemii. Często są to testy o niskiej jakości i w konsekwencji mogą podawać błędne wyniki. Testy oferuje  olbrzymia liczba producentów i dostawców. Jeśli już korzystamy z nich, warto wybrać te, których skuteczność badań została potwierdzona przez publikacje w czasopismach naukowo-medycznych.

Co pan myśli o szybkich testach antygenowych przeznaczonych do samodzielnego wykonania przez pacjentów w domu?

Tak jak wspomniałem, te testy bywają bardzo różnej jakości, na ogół – te powszechnie dostępne – są mało wiarygodne. Co więcej, nawet jeśli w warunkach domowych korzystamy z testu wysokiej jakości, to należy pamiętać, że wykazuje on właściwą czułość i swoistość jedynie w przypadku występowania objawów COVID-19. Czyli jeśli jesteśmy zakażeni, ale nie występują u nas żadne objawy, to taki test może pokazać wynik fałszywie ujemny. Jeśli natomiast wynik okaże się dodatni, to daje nam to już duże podstawy do stwierdzenia, że jesteśmy zakażeni. Jednak to są nadal tylko podstawy, a nie pewność – tę możemy uzyskać tylko poprzez pełne badania kliniczne i diagnostyczne.

Jakie korzyści mogą płynąć z monitorowania zmian genetycznych genomu wirusa przy wykorzystaniu technik sekwencjonowania NGS?

Badania korzystające z technik sekwencjonowania NGS pozwalają wykrywać nowe mutacje wirusa COVID-19, które pojawiły się w Europie i na świecie. Mutacje występują w wirusach regularnie, są naturalnym elementem cyklu życia wirusa. Dopóki – mimo nowej mutacji – nie zmienia się zakaźność wirusa, śmiertelność czy oporność na szczepienia, dopóty badania NGS nie są konieczne. Natomiast jeśli pojawia się ryzyko, że dany wariant wirusa zmienia przebieg choroby, wówczas celowe jest uzyskanie dodatkowej wiedzy na jego temat. Wtedy właśnie przydaje się technika NGS, które określą częstość występowania danej mutacji w badanej populacji.

Pamiętajmy też o tym, że wirus mutuje w różnych kierunkach – również w kierunku łagodzenia przebiegu choroby. W jego „interesie” nie jest bowiem zabicie nosiciela, tylko możliwość dalszego rozprzestrzeniania się w jego organizmie, więc może przyjąć lżejszą, bardziej skrytą czy wręcz bezobjawową formę.

Co pan sądzi o możliwości wykonywania szybkich testów PCR poza laboratorium np. na SOR, z możliwością uzyskania wyniku w krótkim czasie?

Testy szybkie, ale bazujące na technice PCR są globalnie wykorzystywane w warunkach izby przyjęć czy SOR od samego początku pandemii COVID-19. W Polsce zaczęliśmy dość masowo stosować to rozwiązanie już w maju. Przez kolejne miesiące te testy – podobnie jak inne elementy całej diagnostyki w kierunku COVID-19 – były sukcesywnie doskonalone. Trzeba jasno powiedzieć, że technika PCR, niezależnie od formy i miejsca jej stosowania, jest złotym standardem w walce z pandemią. Te testy, dające wynik do 45 minut, charakteryzują się właściwą czułością i swoistością.

Natomiast odrębną kwestią jest to, czy samo stwierdzenie występowania u podejrzanego materiału genetycznego oznacza, że jest on zakażony? Niekoniecznie. Te badania są tak czułe, że mogą wykazać nawet szczątkowy ślad niekompletnego materiału wirusowego. To zaś może oznaczać, że albo badany już przechorował COVID-19 albo że nosogardziel została „zanieczyszczona” tym materiałem tuż przed pobraniem próbki i nie musi się to wiązać z aktywnym zakażeniem i zagrożeniem dla otoczenia.

Next article