Home » Immunologia » Nie stosujmy antybiotyków na ból gardła, kaszel czy zwykłe przeziębienie
immunologia

Nie stosujmy antybiotyków na ból gardła, kaszel czy zwykłe przeziębienie

lekooporność
lekooporność

Dr hab. n. med. Ernest Kuchar

Specjalista pediatrii, chorób zakaźnych i medycyny sportowej, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Wakcynologii

Na powszechne przypadłości związane z infekcjami górnych dróg oddechowych – jak ból gardła, kaszel czy zapalenie zatok – nie powinniśmy stosować antybiotyków. Ich nadużywanie prowadzi do niebezpiecznej dla nas wszystkich lekooporności. Alternatywą powinny być preparaty o działaniu miejscowym, jak też leki naturalne, które są bezpieczne, skuteczne i nie wchodzą w interakcję z innymi lekami.

Jak częstym zjawiskiem w przypadku infekcji są te wywoływane przez wirusy?

Infekcje wirusowe żyją w cieniu zakażeń bakteryjnych. Nawet jeśli mamy do czynienia z banalnym przeziębieniem, to często podejmowane są kroki jak przy leczeniu infekcji bakteryjnej – np. niepotrzebna w takim wypadku kuracja antybiotykowa. Infekcje górnych dróg oddechowych w zdecydowanej większości wywołane są przez wirusy, a nie bakterie.

Jak powinno przebiegać leczenie objawowe infekcji wirusowych?

Jest takie powiedzenie: „mądrość przychodzi wraz z utratą złudzeń”. Musimy się więc pozbyć złudzeń, że potrafimy leczyć przyczynowo przeziębienie czy inne zakażenia wirusowe dróg oddechowych z wyjątkiem grypy. Nie potrafimy, bo nie było, nie ma i zapewne nigdy nie będzie jednego uniwersalnego leku na wszystkie typy wirusa – tymczasem za zakażenia dróg oddechowych, zapalenie krtani czy gardła może odpowiadać ponad 100 różnych szczepów. Cała mądrość leczenia infekcji górnych dróg oddechowych sprowadza się zatem do leczenia przeciwzapalnego i objawowego.

Dlaczego działanie przeciwzapalne poza działaniem mukoregulującym jest tak ważne w terapii zakażeń dróg oddechowych?

Nadmierny stan zapalny, który towarzyszy infekcjom zarówno wirusowym, jak i bakteryjnym, może być groźny, bo organizm nieraz reaguje nieprawidłowo na zakażenie. Podam przykład sepsy – pacjenta nie zabija samo zakażenie, tylko nadmierny odczyn zapalny – reakcja obronna organizmu.

Tymczasem substancje przeciwzapalne hamują objawy takie jak ból, obrzęk czy nadprodukcja gęstej wydzieliny, która zatyka oskrzela i utrudnia oddychanie. Ten śluz, jeśli jest go za dużo i jest zbyt gęsty, ma działanie patogenne i trzeba go koniecznie rozrzedzić. Wtedy organizm drogą kaszlu będzie mógł go łatwiej wykrztusić, a drogi oddechowe staną się drożne i poprawi się wentylacja płuc. Nadprodukcja wydzieliny jest uciążliwa, warto więc stosować leki ułatwiające jej odkrztuszanie, usuwanie i hamowanie nadprodukcji.

Jak w takim razie wybierać właściwy preparat leczniczy?

W czasie teleporad lekarskich, gdy lekarz nie ma pełnego obrazu choroby, istotne jest, aby stosować preparaty bezpieczne, skuteczne i niewchodzące w interakcję z innymi lekami. Nie wszystkie leki objawowe spełniają te warunki.

Czym jest 1,8-cyneol i jaka jest jego rola jako substancji czynnej, stosowanej w przypadku leczenia infekcji dróg oddechowych?

1,8-cyneol to substancja naturalna, związek z grupy terpenów występujących w olejku eterycznym otrzymywanym z eukaliptusa. Lek zawierający 1,8-cyneol działa na objawy infekcji dróg oddechowych kompleksowo: hamuje nadprodukcję gęstej, lepkiej i trudnej do odkrztuszenia wydzieliny, stymuluje klirens śluzowo-rzęskowy, czyli mechanizm samooczyszczania dróg oddechowych oraz działa przeciwzapalnie. W wytycznych dla lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej EPOS 2020 dotyczących leczenia zapalenia zatok przynosowych, 1,8-cyneol jest wymieniony jako skuteczna substancja wśród jedynie kilku innych farmaceutyków pochodzenia roślinnego.

W jaki sposób najbardziej bezpieczny dla pacjenta walczyć z infekcją dróg oddechowych?

W przypadku każdej infekcji trzeba zacząć od leczenia objawowego. Ważne, żeby pacjentów edukować i uświadamiać ich, że po pierwsze antybiotyk działa tylko na zakażenia bakteryjne, których wśród najczęstszych zakażeń dróg oddechowych jest niewiele, a po drugie, że ich nadużywanie jest szkodliwe dla nas wszystkich.

Wielu pacjentów po ustąpieniu objawów choroby, takich jak np. gorączka, przerywa przyjmowanie antybiotyku. Działanie takie uniemożliwia całkowitą eliminację bakterii i przyczynia się do możliwości wytworzenia u niego oporności na antybiotyk, co ma ogromny wpływ na rozwój antybiotykooporności.

Piotr-Chłosta nadużywanie antybiotyków

Prof. dr hab. n. med. Piotr Chłosta

Kierownik Katedry i Kliniki Urologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego

Lekooporność jest problemem, szczególnie w krajach wysokorozwiniętych. Wszystko za sprawą ich dostępności i bezzasadnych zaleceń lekarskich lub farmaceutycznych. Antybiotyków i chemioterapeutyków przyjmujemy za dużo lub w nieodpowiedni sposób, co sprawia, że wiele bakterii się na nie uodparnia. WHO szacuje, że do 2025 roku więcej osób będzie umierać z powodu oporności na leczenie niż na choroby układu krążenia. Jak zatem możemy zmniejszyć tę oporność? Stosując inne, naturalne substancje, a antybiotyki traktować jako ostateczność. Takim preparatem w zakażeniach układu moczowego mogą być np. preparaty z d-mannozą (przyp. red.).

Jakie są konsekwencje wysokiej oporności na antybiotyki/chemioterapeutyki? Dla nas i dla przyszłych pokoleń?

Skutki wysokiej lekooporności dla nas i dla przyszłych pokoleń są wyjątkowo niekorzystne. Dzieje się tak, ponieważ oporność na leczenie bakteryjne oraz bakteriostatyczne nie dotyczy tylko antybiotyków (mogą występować także w przyrodzie), ale również chemioterapeutyków (substancje syntetyczne). Zjawisko lekooporności wykazuje część szczepów bakteryjnych, która to jest zdolna do przeciwstawienia się wpływowi takiego lekarstwa. W zależności od pochodzenia dzieli się ją na oporność pierwotną i nabytą. W przypadku tej pierwszej bakteria już od początku posiada strukturę oporną na dane leczenie. Druga zaś, nabyta, nabiera genów oporności od innych bakterii lub w wyniku spontanicznych mutacji. Wszystko to sprawia, że leczenie trwa dłużej, jest nieskuteczne bądź wymaga zmiany leków.

Co możemy zrobić, żeby ta oporność nie była tak wysoka? Czy furagina to konieczność?

Faktycznie, furagina, którą można kupić bez recepty, często jest wymieniana obok antybiotyku jako lek przeciwbakteryjny, ale sama w sobie antybiotykiem nie jest. Jest to chemioterapeutyk wykazujący działanie przeciwbakteryjne i bakteriostatyczne, ale nie ma ona swojego odpowiednika w przyrodzie. Zdecydowanym minusem furaginy jest to, że wielu pacjentów zaczęło samodzielnie leczyć się na choroby układu moczowego zamiast zgłosić się do urologa. Przez to furagina jest świetnym kandydatem do listy leków nadużywanych. Uważa się, że leczenie tym lekiem powinno trwać maksymalnie do tygodnia i w żaden sposób nie można stosować go jako środek zapobiegawczy. Może to spowodować powstanie szczepów opornych jak w przypadku leczenia antybiotykami.

Czy preparaty z innymi substancjami, jak np. d-mannoza, mogą być rozwiązaniem na problem oporności w Polsce?

Uważam, że antybiotyk lub chemioterapeutyk powinien być przepisywany dopiero wtedy, gdy inne substancje nie pomagają. Wspomniany preparat z d-mannozą jest pochodzenia naturalnego, co może pozytywnie wpływać na funkcjonowanie układu moczowego. Pamiętajmy, by zdrowie w tym obszarze budować zgodnie z zaleceniami naszego lekarza urologa, który zawsze jest przyjacielem naszych dróg moczowych.

Next article