Home » Onkologia » Dobre życie z rakiem płuca
onkologia

Dobre życie z rakiem płuca

Pani Alina

Pacjentka, która od półtora roku zmaga się z nowotworem płuca

Dr n. med. Paweł Badurak

Narodowy Instytut Onkologii w Warszawie

Rak płuca jest najczęściej występującym nowotworem złośliwym w Polsce u mężczyzn i drugim co do częstości występowania (po raku piersi) nowotworze złośliwym u kobiet o bardzo złym rokowaniu. W Polsce rak płuca stanowi pierwszą przyczynę zgonu z powodu chorób nowotworowych, zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn. Choroba ta często zostaje rozpoznana zbyt późno, dlatego 5 lat po rozpoznaniu przeżywa niewiele ponad 10 proc. chorych. Ostatnie lata przyniosły jednak nowe nadzieje nie tylko na zdecydowane wydłużenie życia w dobrej jakości mimo choroby i mniej uciążliwe, bezpieczniejsze dla pacjentów skuteczne terapie celowane oraz immunoterapie.

Parytety raka

Rak płuca to podstępna choroba nie powodująca przez długi czas konkretnych jednoznacznych objawów. Może być wywoływany przez wiele rakotwórczych czynników środowiskowych, szczególnie przez dym tytoniowy. W Polsce rocznie odnotowuje się ok. 15 tys. nowych zachorowań na raka płuca wśród mężczyzn i ok. 7 tys. u kobiet. Stanowi również pierwszą przyczynę zgonu z powodu chorób nowotworowych, zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn. Dodatkowo drobnokomórkowy rak płuca ma nieporównywalnie mniejsze szanse na skuteczne leczenie niż odmiana niedrobnokomórkowa (NDRP). Od niedawna w Polsce więcej kobiet umiera rocznie z powodu raka płuca niż z powodu znacznie częściej występującego raka piersi.

Dodatkowo, w ciągu ostatnich lat obserwuje się zmniejszenie liczby nowych zachorowań mężczyzn, przy jednoczesnym wzroście zachorowalności kobiet. W Polsce dostępnymi metodami leczenia dla pacjentów, w zależności od typu i zaawansowania nowotworu jest leczenie operacyjne, radio i chemioterapia, a od niedawna również leczenie celowane, czyli terapię ukierunkowaną molekularnie i immunoterapię inhibitorami punktów kontroli immunologicznej.

– Immunoterapia jest najnowszą terapią zarówno dla raka drobnokomórkowego, jak i niedrobnokomórkowego. Jest znacznie lepiej tolerowana przez pacjentów niż klasyczna radio i chemioterapia, ma również zupełnie inny profil działań niepożądanych. Ponadto, jest dużo wygodniejsza dla pacjentów, ponieważ polega na krótkich wlewach w czasie jednodniowych hospitalizacji zamiast długich pobytów w szpitalu przy terapiach klasycznych. Jest to szczególnie ważna właśnie teraz, w dobie pandemii koronawirusa, aby jak najbardziej skrócić okres przebywania w klinice i ograniczyć kontakt z innymi pacjentami – mówi dr Paweł Badurak z Instytutu Onkologii w Warszawie.

Droga do bezpieczeństwa

Pacjentka dr’a Baduraka, Pani Alina, 85 l. zawsze prowadziła aktywne, ciekawe życie, była redaktorem, dużo paliła, rzuciła 20 lat temu, ale mimo to usłyszała diagnozę – rak płuca w 4, najbardziej zaawansowanym stadium.

– Jakieś 1,5 roku temu zaczęłam tracić siły i energię, byłam ciągle senna i bardzo chudłam. Oczywiście, na początku cieszyłam się, ale czułam się coraz gorzej i wreszcie udałam się do lekarza. Długo trwało zanim udało mi się wyprosić u niego skierowanie na rentgena, który wykazał w płucach… guza wielkości małej pomarańczy. Wtedy wszystko potoczyło się szybciej. Zajęła się mną córka, zostałam skierowana do Instytutu Onkologii początkowo bez większych szans i entuzjazmu na poprawę mojej sytuacji. Ale trafiłam do dr’a Baduraka i otrzymałam wtedy pierwszą dawkę immunoterapii – opowiada Pani Alina. – Wytłumaczono mi, że nie mogę mieć żadnych innych zabiegów ani terapii podczas mojego leczenia.

Pani Alina w pierwszej kolejności trafiła naturalnie do torakochirurga, który pobrał materiał celem ustalenia rozpoznania, co udało się dopiero po drugiej bronchoskopii. – Na podstawie tego badania uzyskaliśmy rozpoznanie raka niedrobnokomórkowego w typie płaskonabłonkowym w 4, czyli najwyższym stadium zaawansowania, o czym pani Alina wiedziała od początku. Zostały również zlecone dodatkowe badania ekspresji genu PD-L1, co robimy teraz standardowo u pacjentów w 4 stopniu zaawansowania nowotworu niezależnie od typu histologicznego. Jest to element decydujący o tym, czy pacjentowi można podać immunoterapię jako monoterapię czy też w połączeniu z chemioterapią – tłumaczy dr Badurak.

Rak mniej uciążliwy

Pacjenci z rakiem płuca na klasycznych radio i chemioterapiach cierpią z powodu szeregu skutków ubocznych tych toksycznych dla organizmu terapii, do których najczęściej należą nudności, wypadanie włosów dotkliwe psychicznie zwłaszcza dla kobiet, powikłania ze strony szpiku kostnego czy nerek.

– To są zupełnie inne toksyczności niż te, które obserwujemy przy immunoterapiach, gdzie najczęściej zdarzają się powikłania związane z nieprawidłowym funkcjonowaniem układu endokrynologicznego, ale obserwując uważnie pacjenta i wykonując odpowiednie badania powikłania te udaje się szybko wychwycić i zniwelować – wyjaśnia dr Badurak.

– Przed pierwszym podaniem poczytałam sobie o immunoterapii i byłam szczęśliwa, że mogę z niej skorzystać. To był szczęśliwy traf, który mnie zresztą nie opuszcza przez całe życie. Wtedy nie wiedziałam, jak to się wszystko rozwinie, ale minęło dwa tygodnie i poczułam się tak dobrze, że znów zachciało mi się wstawać z łóżka i znów pomyślałam, że świat jest piękny. Teraz co trzy tygodnie przyjeżdżam na immunoterpię i czuję się dobrze – podkreśla pani Alina.

– Pacjent korzystający z immunoterapii, tak jak pani Alina, przychodzi do mnie rano, ja sprawdzam najważniejsze wyniki przed podaniem immunoterapii, następnie pacjent przyjmowany jest do kliniki na krótki czas podania wlewu i jeszcze tego samego dnia wypisywany do domu – dodaje doktor.

Szczęście w nieszczęściu

Rak płuca to choroba podstępna i często przebiega skrycie. Jak wyjaśnia dr Badurak, nie ma obecnie badań przesiewowych do wczesnego wykrywania raka płuca poza wykonywaniem systematycznych prześwietleń klatki piersiowej w niskodawkowej tomografii.

– Jeśli natomiast pojawia się u pacjenta kaszel, krwioplucie, bóle w klatce piersiowej, następuje istotne chudnięcie, to te obawy powinny zaniepokoić i skłonić pacjenta do wykonania diagnostyki układu oddechowego – wyjaśnia.

– Jak spojrzałam na wyniki rentgena, to sobie usiadłam, w takiej chwili człowiek zaczyna sobie już ugadywać śmierć. Dziś pacjentom, którzy słyszą diagnozę rak płuca mówię, że mogli przecież wpaść pod tramwaj i byłoby szybciej. Zdecydowanie dzięki immunoterapii chce mi się żyć. Jestem szczęściarą, bo zarówno w rodzinie, jak i szpitalu mogę liczyć na atmosferę życzliwości, która jest niezwykle ważna przy leczeniu – mówi Pani Alina.

Innowacyjne terapie

Immunoterapia jest najnowszą terapią zarówno dla raka drobnokomórkowego, jak i niedrobnokomórkowego, mniej uciążliwą dla chorego. Dobrą wiadomością jest to, że z czasem coraz więcej pacjentów będzie mogło korzystać z dobrodziejstwa immunoterapii.

– Już teraz obserwujemy zmiany w dobrą stronę, szczególnie w obrębie naszej kliniki, gdzie wcześniej ok. 80 proc. pacjentów przyjmowanych było na chemioterapię, a teraz 70-80 proc. pacjentów przyjmujemy na jednodniowe leczenie właśnie z immunoterapią. Na podstawie badań rejestracyjnych dla immunoterapii wiemy, że leki te jako innowacyjne cząsteczki, w istotny sposób wydłużają przeżycie całkowite pacjentów i czas wolny do progresji choroby, czyli do wystąpienia pierwszych jej objawów. Odważne głosy mówią już, że dzięki immunoterapiom, rak płuca z choroby śmiertelnej stał się schorzeniem przewlekłym – stwierdza dr Badurak.


Autor: Ewelina Zych-Myłek, Fundacja Instytut Świadomości
Next article