Home » Zdrowy oddech » Chrapiesz lub budzisz się zmęczony? To może być obturacyjny bezdech senny
970x250
zdrowy oddech

Chrapiesz lub budzisz się zmęczony? To może być obturacyjny bezdech senny

obturacyjny-bezdech-senny
obturacyjny-bezdech-senny
Prof. Robert Skomro

Prof. Robert Skomro

Pulmonolog i specjalista zaburzeń snu, Profesor Uniwersytetu Saskatchewan, Kanada, Wice-Prezydent Kanadyjskiego Stowarzyszenia Zaburzeń Snu

Niewyspanie często zrzuca się na karb bezsenności, jeśli jednak towarzyszą mu poranne bóle głowy i problemy z koncentracją, warto przebadać się w kierunku obturacyjnego bezdechu sennego (OBS). Zdiagnozowany i leczony umożliwia spokojne spanie!

Niewygodne łóżko, przepracowanie, a może… bezdech senny?

Według danych World Sleep Society na obturacyjny bezdech senny choruje około 1 mld osób na świecie. OBS występuje u około 20 proc. mężczyzn w średnim wieku i około 10 proc. kobiet. Ponadto zgodnie z profilem chorych pacjenci to zwykle osoby starsze, które mają nadwagę lub chorują na otyłość. Tym samym można wnioskować, że pacjentów z OBS będzie coraz więcej, gdyż społeczeństwo starzeje się oraz zwiększa się liczba osób z nadprogramowymi kilogramami. – Niepokojące jest także to, że pomimo iż choroba najczęściej dotyczy mężczyzn, rzadziej kobiet, to ze względu na rosnącą nadwagę i otyłość problem może coraz częściej pojawiać się również u dzieci i młodzieży – podkreśla prof. Robert Skomro.

Czy twoje problemy ze snem wskazują na obturacyjny bezdech senny?

Nasz ekspert podkreśla, że to bardzo częsta i poważna choroba, która polega na zapadaniu się górnych dróg oddechowych w czasie snu, co bardzo często skutkuje chrapaniem. Dochodzi do spłycenia lub zatrzymania oddychania, które trwa co najmniej 10 sekund i zwykle powtarza się w nocy nawet kilkaset razy. Po każdym takim incydencie następuje wybudzenie ze snu i tym samym przywrócenie oddechu. W efekcie pacjent budzi się niewyspany, w ciągu dnia towarzyszy mu senność, pojawiają się poranne bóle głowy, suchość w ustach po przebudzeniu, a także drażliwość i trudności z koncentracją w ciągu dnia. Co ciekawe, chory zwykle nie pamięta, że w nocy pojawiły się incydenty bezdechu. – Trzeba podkreślić, że nieleczony OBS wiąże się z poważnymi zagrożeniami dla zdrowia i życia chorego. Brak odpowiedniej terapii może wiązać się z wystąpieniem poważnych powikłań, w tym większym ryzykiem chorób serca, także zawału serca, udaru mózgu, cukrzycy typu 2, nadciśnienia tętniczego i depresji – zwraca uwagę prof. Skomro. Dodaje także, że przerwy w oddychaniu w trakcie snu prowadzą do znacznej senności w ciągu dnia, co może skutkować np. nagłym zaśnięciem podczas prowadzenia pojazdu.

Diagnostyka i leczenie OBS

Aby zdiagnozować obturacyjny bezdech senny, na początku należy udać się do lekarza pierwszego kontaktu, który przeprowadzi specjalistyczny wywiad i sprawdzi, czy występują czynniki ryzyka OBS, takie jak: płeć męska i wiek powyżej 50 r.ż. u mężczyzn (choroba występuje dość często również u kobiet), nadwaga lub otyłość, zwiększony obwód szyi, niedrożność górnych dróg oddechowych oraz podwyższone ciśnienie tętnicze krwi. Następnie lekarz może skierować pacjenta na wizytę np. do pulmonologa, który zleca wykonanie całonocnego badania polisomnograficznego (w pracowni) lub poligraficznego (w domu). Podczas badania, gdy pacjent śpi, specjalne czujniki umieszczone m.in. na jego klatce piersiowej oceniają tętno, ruchy klatki piersiowej i brzucha, poziom utlenowania krwi oraz położenie ciała. Na podstawie otrzymanego wyniku lekarz może zdiagnozować obturacyjny bezdech senny. Według przyjętych standardów OBS jest potwierdzony, gdy u pacjenta stwierdza się powyżej 5 bezdechów lub spłyceń oddechu na godzinę snu. Złotym standardem leczenia OBS jest terapia CPAP, czyli z wykorzystaniem specjalistycznego aparatu oraz podłączonej do niego maski, który wytwarza stałe, dodatnie ciśnienie w drogach oddechowych. Decydując się na tę metodę leczenia, pacjent unika operacji oraz stosowania leków, tym samym poprawia się jakość snu, ustępują także inne objawy, takie jak chrapanie, bezdech czy senność – podkreśla prof. Skomro.

Next article