Skip to main content
Home » Układ trawienny » Miłość lekarstwem na codzienne troski
Układ trawienny

Miłość lekarstwem na codzienne troski

Fot.: Iza Grzybowska / TVN

Magda Gessler

Restauratorka, kreatorka smaków, podróżniczka, ikona polskiej gastronomii, właścicielka kultowych restauracji. Od ponad dekady prowadzi – bijący rekordy oglądalności – program „Kuchenne rewolucje”, jurorka w produkcjach „MasterChef”, gospodyni talk-show „Magda gotuje Internet” w TVN, autorka książek kulinarnych, felietonistka.

Polacy, choć nadal pracują bardzo intensywnie, mają coraz większą świadomość, jak istotne jest zdrowie i dobre samopoczucie. Najlepszymi sposobami na utrzymanie właściwej pogody ducha jest miłość i słońce.


Jest pani symbolem energii i pasji, z jaką pani na co dzień działa. Co daje pani wewnętrzną siłę i motywację do działania?

Mój sposób na utrzymywanie się w dobrej formie psychicznej jest prosty – zawęziłam krąg znajomych do naprawdę pozytywnie nastawionych ludzi. Staram się też ograniczać udział w eventach i przyjęciach. Otwarcie mówię, że mnie ten blichtr męczy, stresuje i wysysa za mnie energię, którą wolę przeznaczyć na przyjemniejsze sprawy. Uwielbiam zwiedzać świat, poznawać nowe smaki i zapachy. Dużo podróżuję, w swoich wyjazdach poszukuję przede wszystkim słońca, które zawsze ładuje mnie pozytywną energią. Dużo radości czerpię też z pracy, choć pracuję dużo, bo średnio w miesiącu aż trzy tygodnie spędzam w trasie. Niemniej

zawodowo zajmuję się tym, co kocham: pokazuję, jak jeść, by być zdrowym i szczęśliwym.

Od lat obserwuje pani, jak zmienia się styl życia Polaków. Ma pani wrażenie, że coraz trudniej jest nam zwolnić i odpocząć?

Zauważam, że Polacy, którzy pracują bardzo ciężko – szczególnie osoby młode – mają na szczęście coraz większą świadomość, jak istotne jest ich zdrowie i samopoczucie. Już nie tylko wygląd – jakość cery, figura, fryzura – decyduje o tym, czy dobrze się czujemy w swoim ciele, ale przede wszystkim to, czy jesteśmy zdrowi, wypoczęci, zrelaksowani. Podstawą znakomitego samopoczucia jest dieta. I widzę, że Polacy coraz częściej to rozumieją, dlatego na polskich talerzach goszczą wcześniej niewidziane produkty, jak seler, marchewka, dziczyzna czy ryby, które wypierają kiełbasy, wędliny czy jasne pieczywo. Polacy uczą się też sposobu jedzenia. Po pierwsze, posiłki powinny być małe, ale częste. Druga sprawa – przynajmniej jeden posiłek, najczęściej to późny obiad czy kolacja, powinien być wydarzeniem angażującym całą rodzinę. To czas, kiedy powinniśmy odłożyć na bok telefony, przestać myśleć o pracy i skupić się na budowaniu relacji z najbliższymi.

Co pani zdaniem najbardziej odbiera nam spokój i jak się temu przeciwstawić?

Stresują nas rzeczy codzienne – brak pracy lub strach przed jej utratą, pogoń za pieniędzmi i dobrami materialnymi, ciągłe porównywanie się do znajomych i sąsiadów. Dodatkowo u osób o niższych zarobkach niepokój budzi niski poziom oszczędności. Wszystkie te czynniki obniżają nasz komfort życia, odbierają radość z codzienności i – w długiej perspektywie – wykańczają nas psychicznie.

Jak się temu przeciwstawić? Najlepszym sposobem jest miłość. To piękne uczucie, którym trzeba obdzielać swoich najbliższych. Ja mam to szczęście, że mam dwójkę wspaniałych dzieci, które są mądre, samodzielne i zaradne. Oboje podążają za marzeniami – syn otworzył niedawno restaurację, a córka jest modelką. Jestem z nich dumna, bo do wszystkiego doszli sami.

Fot.: Iza Grzybowska / TVN

Czy wspólne obiady lub kolacje to właściwy moment do rozmów o zdrowiu i chorobach, szczególnie, że wielu Polaków wstydzi się mówić o swoich dolegliwościach?

To nie jest właściwy moment na zwierzenia i rozmowę o chorobach czy innych poważnych troskach. Wspólny posiłek powinien być czasem beztroski, celebracji, radości, rozmowy o rzeczach błahych i codziennych.

Jestem oczywiście zwolenniczką częstych rozmów między członkami rodziny o stanie zdrowia, ale trzeba na to wybrać inny moment. Można usiąść na kawę, można porozmawiać w trakcie wspólnej jazdy samochodem. Rozmowa o chorobach musi odbywać się w komfortowych warunkach, czasem wręcz intymnych – nie wszyscy członkowie rodziny powinni znać niektóre szczegóły.

Jeśli rozmawiamy z członkami rodziny o zdrowiu, to starajmy się ich namówić na regularne kontrole.

Wiele osób, szczególnie starszych, nie lubi chodzić do lekarza, boi się diagnozy, nie lubi zapachu czy wyglądu przychodni lekarskiej. W takiej sytuacji polecam wezwanie lekarza do domu, tak by w intymnych, domowych warunkach mógł przeprowadzić wszystkie niezbędne badania diagnostyczne – zbadać krew, w tym poziom żelaza, magnezu, witaminy B i C, a także przeprowadzić kontrolę innych parametrów życiowych.

Taka domowa wizyta kosztuje 800 zł, ale czy w ogóle mamy dyskutować, czy warto zapłacić te pieniądze za spokój i zdrowie bliskich? Zresztą brak regularnych badań lekarskich to nie jest tylko efekt braku pieniędzy czy strachu przed pójściem do lekarza. Często o tej profilaktyce zapominają ludzie bardzo aktywni zawodowo i majętni, którzy odwlekają te wizyty na święte nigdy. Więc jeśli jest im szkoda czasu na dojazd i stanie w kolejce w klinice, to niech zamówią lekarza do swojego domu. Ja dzięki tej metodzie trzymam w formie swojego ojca – przychodzi do nas do domu lekarz, który bada ojca i przepisuje mu odpowiednie witaminy i leki.

Jako że zbliża się okres świąteczny, to namawiam wszystkich, żeby zamiast kupować kolejne niewiele znaczące kosmetyki czy perfumy, podarowali swoim bliskim pakiet podstawowych badań lekarskich – albo w przychodni lekarskiej, albo we własnym domu.

Next article