Skip to main content
Home » Serce i krew » Otyłość to przewlekła choroba – nie wystarczy schudnąć
Serce i krew

Otyłość to przewlekła choroba – nie wystarczy schudnąć

Choroba otyłościowa po cichu wyniszcza organizm. Prowadzi do zaburzeń, które nawarstwiają się i plączą niczym pajęcza sieć. Choć lekarze wymieniają już ponad 200 powikłań otyłości, wielu pacjentów nadal nie podejmuje leczenia.

Prof. dr hab. n. med. Lucyna Ostrowska

Past Prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości, kierownik Ośrodka Leczenia Otyłości i Badań klinicznych w Białymstoku, kierownik Zakładu Dietetyki i Żywienia Klinicznego, Uniwersytet Medyczny w Białymstoku

Dlaczego otyłość należy traktować przede wszystkim jako przewlekłą chorobę?

To choroba o wielu fenotypach i bardzo skomplikowanym mechanizmie zaburzeń. Krótkotrwałą otyłość można leczyć dość szybko i skutecznie, jednak wraz z postępem związanych z nią zaburzeń metabolicznych, hormonalnych i psychologicznych, terapia staje się trudniejsza, a sama redukcja masy ciała nie wystarcza.

Otyłość prowadzi do zaburzeń gospodarki węglowodanowej i lipidowej, insulinooporności, cukrzycy, miażdżycy czy chorób sercowo-naczyniowych.

Dochodzi do zaburzeń wydzielania hormonów jelitowych odpowiedzialnych za uczucie głodu, sytości i mechanizmy nagrody. Z czasem te procesy nakładają się na siebie, tworząc skomplikowaną „sieć”, którą nie zawsze udaje się w pełni rozplątać, aby przywrócić organizmowi prawidłowe funkcjonowanie.

Przewlekły charakter otyłości wiąże się też z trwałymi zmianami mechanicznymi, do jakich prowadzi długotrwałe przeciążenie. To np. zmiany zwyrodnieniowe kolan, bioder czy kręgosłupa.

Jakim chorobom można zapobiec, jeśli otyłość zostanie odpowiednio wcześnie zdiagnozowana i leczona?

Lecząc otyłość, można zapobiec ponad 200 jej powikłaniom. To, jakie choroby mogą się rozwinąć, istotnie zależy od lokalizacji tkanki tłuszczowej.

Tkanka tłuszczowa podskórna albo pośrodkowo-udowa (red. sylwetka „gruszki”) sprzyja przeciążeniom stawów, nietrzymaniu moczu, bezdechowi sennemu, astmie czy refluksowi żołądkowo-przełykowemu.

Nagromadzenie tkanki tłuszczowej w jamie brzusznej powoduje natomiast zaburzenia metaboliczne.

Prowadzi do stanów przedcukrzycowych, cukrzycy, stłuszczeniowej choroby wątroby, kamicy żółciowej oraz chorób układu sercowo-naczyniowego. Sprzyja rakowi piersi, prostaty, przewodu pokarmowego, wątroby czy trzustki. Ostatnie doniesienia onkologiczne mówią, że otyłość ma związek z 60 proc. nowotworów.

Tkanka tłuszczowa ektopowa, czyli „obrastająca” serce, trzustkę, wątrobę czy nerki, prowadzi do niewydolności tych narządów.

Dlaczego tak ważna jest nie tylko skuteczna terapia otyłości, ale też zmiana sposobu postrzegania jej zarówno w społeczeństwie, jak i w systemie ochrony zdrowia?

Choć WHO uznała otyłość za chorobę już w 1949 roku, a większość pacjentów deklaruje taką świadomość, to i tak nie podejmuje leczenia. Uważa, że poradzi sobie dietą i ruchem. Z ostatniego raportu Ipsosu wynika, że około 74 proc. respondentów z otyłością w Polsce przyznało, że choruje, ale tylko 14,5 proc. podjęło leczenie u lekarzy POZ-u. To druzgocące dane, ponieważ średnia europejska wynosi 33,5 proc. Pokazują nieświadomość społeczną na temat tego, jak poważną – śmiertelną chorobą jest otyłość.

Może ona skracać życie o od 4 do 10 lat, w zależności od tego, jak długo trwała i jakie wykształciła powikłania.

Choruje na nią aż 9 milionów dorosłych Polaków i 3 miliony dzieci do 18. roku życia. Otyłość widać na pierwszy rzut oka, a mimo to wielu pacjentów pozostaje niezdiagnozowanych. Wynika to także z niewystarczającej wiedzy części środowiska medycznego oraz braku kompleksowych rozwiązań systemowych. Nadal nie mamy ustalonej ścieżki pacjenta, a odpowiedzialność za profilaktykę, diagnostykę i leczenie spoczywa w rękach lekarzy POZ-u.

Dodatkową barierą są wysokie koszty terapii – leki nie są refundowane, a większość certyfikowanych centrów leczenia otyłości działa prywatnie.

Next article