Skip to main content
Home » Zdrowie seksualne » Wstyd kosztuje zdrowie i odbiera bezpieczeństwo
Zdrowie seksualne

Wstyd kosztuje zdrowie i odbiera bezpieczeństwo

Fot.: Karolina Jackowska

Anja Rubik

Założycielka i prezeska Zarządu Fundacji SEXEDPL. Supermodelka, osobowość medialna i działaczka społeczna, uznawana za jedną z najbardziej wpływowych modelek XXI wieku. Od lat działa na rzecz rzetelnej edukacji seksualnej, profilaktyki zdrowotnej oraz zwiększania świadomości społecznej w obszarze zdrowia, relacji i bezpieczeństwa.

Nawet w nowoczesnych domach często nie umiemy rozmawiać o ciele i granicach. Według Anji Rubik, założycielki SEXEDPL traktowanie seksu i zdrowia intymnego jako tabu to problem pokoleniowy i systemowy. Wciąż nie ma rzetelnej edukacji seksualnej w szkołach, w przestrzeni społecznej nie brak za to politycznych sporów i szerzenia mitów.


W Polsce rozmowy o seksie, zdrowiu seksualnym i chorobach przenoszonych drogą płciową wciąż budzą wstyd lub opór. Skąd się to bierze?

Z wieloletniego milczenia, przez lata wzmacnianego przez szkołę, kościół, polityków i często też dom rodzinny. Jeśli od pokoleń nikt nie mówi o seksie spokojnie i rzetelnie, to wstyd staje się jedynym kontekstem, w jakim ten temat istnieje.

Moja mama na przykład, mimo że jest bardzo nowoczesną i wyzwoloną osobą, nigdy nie rozmawiała ze mną o świadomej zgodzie i prawie do powiedzenia: „nie”. Oczywiście przestrzegała mnie, żebym na siebie uważała czy nie ubierała się w pewien sposób, ale o granicach, o moim ciele jako czymś, co należy do mnie, nie mówiłyśmy nigdy. To absolutnie nie była jej wina – jej też nikt tego nie nauczył.

Seks, ciało, granice, badania czy antykoncepcja to część naszego zdrowia, relacji i życia.

Mimo to w Polsce nigdy nie istniała wszechstronna edukacja seksualna. A gdy brakuje rzetelnej wiedzy i odpowiedniego języka, pojawiają się: lęk, mity, zawstydzenie i oczywiście internet, który często jest złym nauczycielem, jeżeli nie korzystamy z wiarygodnych źródeł.

Edukacja seksualna przez lata była tematem wykorzystywanym jako amunicja polityczna, żeby dzielić Polaków.

Co sprawiło, że zdecydowała się pani zaangażować w edukację seksualną i działania prozdrowotne?

Czarne marsze w 2016 roku. Sądziłam, że przeciwnicy aborcji przynajmniej popierają edukację seksualną, która jest najskuteczniejszym sposobem na ograniczenie niechcianych ciąż. Okazało się jednak, że ci sami ludzie są i przeciwko aborcji, i przeciwko edukacji. To mnie kompletnie rozbroiło.

Zaczęłam analizować program wychowania do życia w rodzinie, który nie zmienił się od 20 lat, szkolne podręczniki zawierające błędy i powielające stereotypy, rozmawiałam ze specjalistami i zobaczyłam skalę problemu. Zrozumiałam, jaką rolę w rozwoju psychicznym, fizycznym i społecznym odgrywa edukacja seksualna. Poczułam, że muszę coś zrobić. W taki sposób powstał SEXEDPL.

Fot.: Adam Pluciński

Co najbardziej blokuje swobodną rozmowę o bezpiecznym seksie, antykoncepcji i badaniach?

Wstyd, wstyd, wstyd i jeszcze raz wstyd. To przez wstyd ludzie nie idą na badania, nie pytają lekarza o antykoncepcję, nie rozmawiają z partnerami, a nastolatkowie z rodzicami.

Poza tym przez lata edukację seksualną utożsamiano z seksualizacją i przedstawiano jako zagrożenie dla dzieci i wartości. To kłamstwo, które nadal kosztuje zdrowie ludzi.

Jak pani rozumie ten wstyd i z czego on wynika?

Wstyd to nie jest emocja, która pojawia się sama z siebie, ona jest „wyprodukowana”. W pewnym momencie ktoś musiał zadecydować, że ciało jest czymś nieczystym, że seksualność to temat do ukrycia, a pytanie o własne zdrowie to powód do skrępowania. Przez lata ten mechanizm był w Polsce świadomie podtrzymywany przez kościół, polityków, milczenie w szkołach i w domach, a pamiętajmy, że wstyd odbiera sprawczość. Osoba, która się wstydzi, nie pójdzie do ginekologa, nie zapyta o antykoncepcję, nie porozmawia o swoich potrzebach, problemach emocjonalnych czy trudnościach z akceptacją ciała, a dziecko nie powie rodzicowi, gdy ktoś je skrzywdzi.

Wstyd jest bardzo kosztowny. To nie jest żadna metafora. On realnie wpływa na zdrowie i relacje, a przede wszystkim na nasze bezpieczeństwo.

Jednym z tematów wciąż niedostatecznie obecnych w codziennej rozmowie o profilaktyce jest wirus HPV. Jak sprawić, żeby świadomość w tym zakresie była większa?

Większość aktywnych seksualnie osób zetknie się z HPV w ciągu życia, nawet o tym nie wiedząc. To nie jest nic wstydliwego, nie może być tematem tabu – to kwestia naszego zdrowia publicznego.

W SEXEDPL od lat pracowaliśmy nad tym, żeby szczepienia przeciwko HPV weszły do szkół i w końcu to się udało. Od września 2024 roku są bezpłatne dla dzieci między 9. a 14. rokiem życia. Połowa dzieci w Polsce zaszczepionych przeciwko HPV skorzystała z programu realizowanego w szkołach. Osiągnęliśmy taki efekt zaledwie w ciągu jednego roku. Wydaje mi się więc, że problem nie leży w braku woli, tylko w niedoinformowaniu. Bezpieczny seks, antykoncepcja i regularne badania to tematy, które wciąż bywają trudne w otwartej rozmowie. Kiedy jednak ludzie otrzymują konkrety, likwidowane są bariery finansowe i logistyczne, to reagują jak należy.

Gdyby mogła pani zmienić jedną rzecz w sposobie, w jaki w Polsce mówi się o seksie i edukacji seksualnej, co by to było?

Przede wszystkim wykreślenie słowa: „seksualizacja”. Zrozummy w końcu, że edukacja seksualna zapobiega seksualizacji dzieci. Powinna być obowiązkowym przedmiotem w szkołach, prowadzonym w sposób rzetelny, merytoryczny, dostosowany do wieku. Ma dawać dzieciom poczucie bezpieczeństwa, język do rozmowy o ciele, o granicach, o zgodzie, o zdrowiu, o budowaniu zdrowych relacji.

SEXEDPL, tak jak i inne organizacje pozarządowe, ciągle łata dziury w systemie.

Zamierzamy robić to dalej, aby wspierać i chronić młodych ludzi, ale potrzebujemy zmiany systemowej. Nadszedł najwyższy czas na to, żeby w 2026 roku rząd w końcu zamiast blokować, zaczął realnie inwestować w edukację zdrowotną. Potrzeba do tego odwagi politycznej, której niestety wciąż brakuje.

Next article