Ostatnie lata przyniosły zmiany w przepisach i leczeniu chorób alergicznych. Od czasu wprowadzenia immunoterapii podjęzykowej liczba odczulanych pacjentów wzrosła z 36 do ponad 160 tysięcy. Wyzwaniem pozostaje przełamanie strachu nauczycieli przed udzielaniem pierwszej pomocy i dostęp do adrenaliny w szkołach.

Hubert Godziątkowski
Prezes zarządu PTCA
Co w ostatnich latach najbardziej zmieniło sytuację pacjentów z alergiami w Polsce?
Ostatnie lata przyniosły wiele, zwłaszcza jeśli chodzi o pacjentów z alergiami wziewnymi i pokarmowymi. Były dwa kierunki zmian: jeden dotyczył legislacji, drugi dostępności do refundowanych produktów leczniczych.
Przedmiotem wielu dyskusji Zespołu Parlamentarnego ds. Chorób Alergicznych, w których uczestniczyliśmy jako organizacja pacjentów, była sytuacja osób z alergiami zagrożonymi anafilaksją. Po tym jak koncern przestał produkować adrenalinę w ampułkach i została wycofana z refundacji, udało się objąć 50-procentową refundacją adrenalinę w autowstrzykiwaczach, zarówno dla dzieci, jak i dorosłych.
Zmieniły się przepisy w ustawie o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Podawanie adrenaliny w sytuacji wstrząsu anafilaktycznego, który jest bezpośrednim zagrożeniem życia, a także produktów wziewnych u pacjentów z atakiem astmy, zostało włączone do definicji pierwszej pomocy medycznej. Oznacza to, że osoba postronna może, a nawet musi udzielić takiej pomocy, gdy jest to konieczne. To szczególnie ważne w placówkach dydaktycznych. Wcześniej nauczyciele odmawiali podawania adrenaliny. Bali się konsekwencji i tego, że lek jest wydawany na receptę.
Ważną zmianą było również objęcie w ubiegłym roku pełną refundacją dla dzieci i częściową dla dorosłych nowoczesnych produktów immunoterapii alergenowej podjęzykowej, czyli mówiąc kolokwialnie, leków do odczulania m.in. na alergeny roztoczy kurzu domowego, traw czy pyłków brzozy.
Co dla pacjentów w praktyce oznacza refundacja podjęzykowej immunoterapii alergenowej?
Z jednej strony odciążenie finansowe, ponieważ te terapie trwają 3–5 lat, z drugiej jest to ułatwienie logistyczne, bo terapia odbywa się w domu.
Iniekcje podskórne wymagały podania w ośrodkach referencyjnych, a te zlokalizowane są w dużych miastach. Dla osób mieszkających dziesiątki czy nawet setki kilometrów od takiej placówki, dostęp do terapii był ograniczony.
Konsultant krajowa w dziedzinie alergologii poinformowała, że od czasu wprowadzenia immunoterapii podjęzykowej liczba odczulanych pacjentów wzrosła z 36 tys. do 160 tys.
Jakie są dziś największe niezaspokojone potrzeby pacjentów z alergiami?
Zabiegamy o możliwość zakupu adrenaliny przez placówki dydaktyczne. Dziś nie da się wystawić recepty na szkołę czy przedszkole. A ważne jest, aby dawki adrenaliny były dostępne na miejscu i były gotowe do użycia w sytuacji zagrożenia. To szczególnie istotne w przypadku osób, które nie wiedzą, że mają tak silną alergię, że mogą zareagować wstrząsem.
Druga sprawa to przełożenie zapisów ustawowych na praktykę. Do szkoleń ratowników z pierwszej pomocy należy dołączyć szkolenie z podawania adrenaliny w autowstrzykiwaczu, a następnie umożliwić przeszkolenie nauczycieli. Ze względów logistycznych i finansowych szkolenia we wszystkich placówkach edukacyjnych są niewykonalne. Można jednak w ramach obowiązkowych szkoleń wykorzystać filmy instruktażowe.
Podanie adrenaliny nie jest skomplikowane. Chodzi nam nie tylko o to, żeby nauczyciele umieli to zrobić, ale też o to, żeby nabrali pewności i mieli świadomość, że mogą podać adrenalinę osobie, której życie jest zagrożone.