Prof. dr hab. n. med. Andrzej Rutkowski
Specjalista chirurgii onkologicznej; kierownik Kliniki Chirurgii Nowotworów Układu Pokarmowego i Guzów Neuroendokrynnych; konsultant wojewódzki w dziedzinie chirurgii onkologicznej; przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Onkologicznego
Współczesna onkologia daje pacjentom szanse, których do niedawna nie było. Nowoczesne terapie w wielu przypadkach realnie wydłużają życie. Dostęp do nich jest dla polskich pacjentów coraz lepszy, choć wciąż nierówny w skali kraju. Ma to zmienić Krajowa Sieć Onkologiczna (KSO), ale jej wdrażanie to proces, który wymaga czasu. Dziś trudno ocenić rezultaty.
Jak wygląda dziś sytuacja pacjentów onkologicznych w Polsce po wprowadzeniu KSO?
Celem KSO jest poprawa dostępności leczenia onkologicznego oraz jakości (w tym terminowości) procesu diagnostyczno-terapeutycznego.
Tym, co obecnie zabiera najwięcej czasu, wbrew pozorom wcale nie jest oczekiwanie na tomografię czy rezonans. Placówek, które mogą wykonać nawet te bardziej złożone badania obrazowe w ramach NFZ, wcale nie jest mało. Problemem jest natomiast czas oczekiwania na opis, wynikający m.in. z niewystarczającej liczby radiologów.
Jak powiedzieć choremu: „Ma pan raka jelita grubego, ale jeszcze czekamy na wyniki badań, które pozwolą określić stopień zaawansowania i sposób terapii, więc leczenie zaczniemy najwcześniej za trzy tygodnie”? Chociaż ten czas najczęściej nie ma większego wpływu na zaawansowanie choroby, u pacjenta budzi ogromny i zrozumiały niepokój.
Błędem byłoby dzisiaj oceniać, jakie są efekty działania KSO, ponieważ w skali kraju zaczęła obowiązywać dopiero w 2025 roku. Musimy poczekać, aż system „okrzepnie” i ukształtują się ścieżki, które rzeczywiście usprawnią proces diagnostyki i leczenia.
Jak w ostatnich latach zmieniło się leczenie onkologiczne w Polsce w kontekście nowoczesnych terapii celowanych i immunoterapii?
Dostępność do tych terapii w skali kraju jest zadowalająca i poprawiła się na przestrzeni ostatnich lat. Nie odstajemy już znacznie od innych krajów Europy. Oczywiście są jeszcze różnice regionalne wynikające z nierównomiernego rozłożenia dużych centrów onkologicznych.
W onkologii dzieje się bardzo dużo. Wciąż pojawiają się kolejne cząsteczki i rejestracje. Na nowej liście refundacyjnej od lipca bieżącego roku mamy nowe zaawansowane terapie m.in. dla chorych na raka jelita grubego, wątrobowokomórkowego, raka płuca (zarówno drobno-, jak i niedrobnokomórkowego), szpiczaka, raka prostaty, nosogardła czy endometrium.
Wdrożenie danego produktu czy programu lekowego dla pacjentów jest oparte na rzeczywistych danych naukowych. Każdy lek onkologiczny, nawet ten najwyższej generacji, musi mieć uzasadnioną skuteczność. To nie są „witaminki”, które nie niosą ze sobą działań niepożądanych. O tym, kiedy można je w miarę bezpiecznie zastosować, decyduje cały szereg czynników. Obecnie coraz częściej mówi się o kardioonkologii, czyli potrzebie wsparcia leczenia onkologicznego przez specjalistów kardiologii, chociażby ze względu na działania kardiotoksyczne niektórych leków. Dlatego kryteria włączenia do programów lekowych są bardzo restrykcyjne.
Terapie celowane coraz częściej pozwalają na leczenie pacjentów z zaawansowaną chorobą nowotworową. Realnym celem jest wydłużenie życia – i to w sposób istotny. Jeśli czas przeżycia z zaawansowanym nowotworem wydłuża się z 12 miesięcy do 3 lat, jest to wyraźna miara postępu w onkologii.
Inną sprawą są terapie spersonalizowane. Pod tym pojęciem należy rozumieć dostosowanie leczenia do konkretnego pacjenta. Dysponujemy dokładnymi, zaadaptowanymi wytycznymi amerykańskimi, które krok po kroku określają algorytmy postępowania dla kilkudziesięciu nowotworów, ale to zadaniem wielodyscyplinarnego konsylium jest wybór najlepszego postępowania z uwzględnieniem m.in. chorób współistniejących i sytuacji życiowej chorego.
Które nowotwory stanowią dziś największe wyzwanie?
Pod względem liczby zachorowań wyzwaniem są nowotwory najczęstsze: u mężczyzn rak prostaty, płuca i jelita grubego, a u kobiet rak piersi, ale także płuca i jelita grubego.
Z drugiej strony mamy nowotwory, wobec których współczesna medycyna wciąż bywa bezradna. To przede wszystkim rak trzustki, który nie jest częsty, ale przegrywamy z jego biologią i agresywnością. Do tej pory nie udało się znaleźć takich cząsteczek, które w sposób istotny poprawiłyby wyniki leczenia. Jedyną szansą pozostaje radykalna, złożona operacja chirurgiczna, do której kwalifikuje się niestety tylko niewielki odsetek pacjentów.
Niektóre nowotwory można ograniczyć, wykrywając zmiany jeszcze w fazie przedinwazyjnej. Przykładem są rak szyjki macicy i rak jelita grubego, wykrywane dzięki cytologii i kolonoskopii.
Jakie zmiany systemowe są w tej chwili najważniejsze?
To przede wszystkim konsekwentne realizowanie założeń Narodowej Strategii Onkologicznej, rozpisanej do 2030 roku. Już widzimy, że KSO usystematyzowała proces diagnostyki i leczenia chorego. Na każdym z tych etapów dochodzi jednak czynnik ludzki. Dane literaturowe jednoznacznie dowodzą, że wyniki leczenia chirurgicznego są znacznie lepsze tam, gdzie rutynowo, a nie sporadycznie wykonywane są skomplikowane operacje. Dlatego ważne jest monitorowanie – to jeszcze przed nami.
Systemowym narzędziem do tego ma być wprowadzenie elektronicznej karty DiLO, która będzie „szła za pacjentem” i pozwoli ocenić całą ścieżkę leczenia oraz wskazać te elementy KSO, które wymagają korekty.
Zaczęliśmy pracę u podstaw. Usystematyzowaliśmy proces. Teraz musimy spojrzeć na wyniki, analizować, co należałoby zmodyfikować. Bez tego postępu nie będzie.